Ciekawostki
Alkohol
DUCHOWE KONSEKWENCJE SPOŻYWANIA ALKOHOLU
Większość z nas patrzy na alkohol wyłącznie przez pryzmat chemii, biologii i nauk społecznych. Mówi się o zatruciu organizmu, o kacu, o utracie kontroli.
Jednak jako osoby pracujące z energią, musimy spojrzeć głębiej – tam, gdzie kończy się fizjologia, a zaczyna anatomia ludzkiej duszy.
Nadmierne spożywanie alkoholu to nie tylko problem zdrowotny. To przede wszystkim świadome lub nieświadome otwieranie wrót dla sił, nad którymi nie mamy kontroli.
1. Etymologia nie kłamie: Co naprawdę kryje się w nazwie?
Słowa mają moc i niosą w sobie pierwotną prawdę o naturze rzeczy. Przyglądając się historii i starożytnym językom, odkrywamy przerażającą spójność:
• Al-kuhl i Al-ġawl: W starożytnym języku arabskim słowo to oznaczało „ducha pożerającego ciało” lub demona (z tego samego rdzenia pochodzi angielskie słowo ghoul – upiór żywiący się ciałami). Współczesna arabska nazwa etanolu to dosłownie „zły duch” lub „dżin” zmieniający kształty.
• Algol: W astronomii słowo to wiąże się ze stałą gwiazdą Algol, która w astrologicznych tradycjach od wieków nazywana jest „Głową Demona”.
• “Spirits” Spirytus: W języku angielskim (i polskim również), na mocne alkohole mówi się spirits (duchy). W alchemii alkohol od zawsze służył do ekstrakcji esencji – wyciągania esencji z roślin czy ziół. Dokładnie to samo dzieje się w ludzkim organizmie: alkohol ekstrahuje Twoją czystą, życiową esencję, pozostawiając pustą powłokę.
2. Mechanizm duchowego wysiedlenia:
Jak wygląda proces odurzenia z perspektywy niefizycznej? Wielu mistyków i obserwatorów rzeczywistości astralnej opisuje ten proces w sposób uderzająco spójny:
• Ucieczka Duszy z zatrutego naczynia: Nasze ciało jest świątynią i domem dla czystej, boskiej iskry, z którą schodzimy na ten świat. Kiedy wprowadzamy do organizmu potężną dawkę toksycznego odurzenia, środowisko wewnątrz staje się dla duszy zbyt traumatyczne i zanieczyszczone. Dusza, połączona z ciałem jedynie cienką nicią, częściowo „wycofuje się” i opuszcza ciało z powodu ogromnego dyskomfortu.
• Efekt “Urwanego Filmu”: Czy zastanawiało Cię kiedyś, dlaczego po silnym upojeniu ludzie tracą pamięć, choć ich ciało nadal chodziło, rozmawiało i działało? To moment, w którym Twoja prawdziwa jaźń odeszła, a stery przejął ktoś inny.
• Auto bez kierowcy: Nasze ciała są jak pojazdy. Jeśli kierowca (Twoja dobra dusza) wysiada, samochód zostaje z włączonym silnikiem na środku ciemnej ulicy. To idealna okazja dla nieludzkich, niskowibracyjnych bytów i astralnych pasożytów, które tylko czekają, by „wskoczyć za kierownicę”.
3. Objawy opętania astralnego przez alkohol:
Kiedy niska, drapieżna istota przejmuje kontrolę nad ludzką powłoką, natychmiast zaczyna realizować swoje własne, mroczne cele. Wykorzystuje ludzkie ciało do generowania energii, którą sama się karmi – energią strachu, agresji i niskich żądz. To wyjaśnia, dlaczego ludzie po alkoholu tak często:
• Zmieniają się nie do poznania: Spokojny na co dzień człowiek staje się agresywnym furiatem.
• Wchodzą w destrukcyjne relacje: Pojawia się popęd odarty z wyższych uczuć, nastawiony wyłącznie na niskowibracyjne zaspokojenie.
• Dążą do samozagłady: Pojawiają się zachowania ryzykowne, bójki, wandalizm – czyny, których człowiek w stanie trzeźwym nigdy by nie popełnił i których potem głęboko żałuje.
Podsumowanie:
Świadomość to Twoja jedyna tarcza! Alkohol to najpotężniejszy, powszechnie akceptowany i legalny instrument do deprawacji ludzkiej świadomości. To rytuał, w którym dobrowolnie oddajemy swoją suwerenność w zamian za chwilowe rozluźnienie.
Jako istoty duchowe, naszym najważniejszym zadaniem jest utrzymanie wysokich wibracji i pełnej przytomności. Kiedy zanieczyszczasz swoje naczynie, stajesz się bezbronny. Dbaj o to, kto siedzi za kierownicą Twojego życia.

Kim był Jezus
KIM BYŁ JEZUS ZGODNIE ZE STAROŻYTNYMI PISMAMI GNOSTYCZNYMI? Odkryj tajemnicę, która czekała na nas 2000 lat!
Kiedy myślimy o Jezusie, najczęściej przed oczami staje nam obraz wykreowany przez setki lat tradycji: człowiek na krzyżu , baranek ofiarny, Bóg na odległym tronie.
A co, jeśli starożytność skrywa zupełnie inne, o wiele bardziej intymne i wyzwalające oblicze tej niezwykłej postaci?
W 1945 roku w egipskiej miejscowości Nag Hammadi miejscowy rolnik dokonał odkrycia, które wstrząsnęło światem nauki i teologii. W glinianym dzbanie ukrytym w jaskini znaleziono bezcenne papirusy. Były to starożytne ewangelie gnostyczne – teksty, które nie weszły do oficjalnego kanonu Biblii. Wśród nich znalazły się m.in. Ewangelia Tomasza, Ewangelia Filipa czy Ewangelia Marii Magdaleny.
Obraz Jezusa, jaki z nich emanuje, zapiera dech w piersiach. To mistrz duchowy, nauczyciel miłości , oświecony przewodnik i – co najważniejsze – ktoś, kto wierzy, że każdy z nas nosi w sobie boską iskrę.
Przewodnik, a nie Sędzia
W tradycyjnym ujęciu, aby dotrzeć do Boga, człowiek potrzebuje pośredników: kapłanów,sakramentów, świątyń, skomplikowanych rytuałów. Jezus w tekstach gnostycznych mówi coś zupełnie innego, rewolucyjnego wręcz na tamte czasy. Mówi: „Zwróć się do wewnątrz”.
Według gnostyków, Jezus przyszedł na świat nie po to, by odkupić nas z grzechu pierworodnego (wiele nurtów gnostycznych w ogóle odrzucało pojęcie grzechu jako winy), ale by obudzić nas z duchowego snu.
Uważał, że ludzkość cierpi z powodu niewiedzy (amnezji), a nie z powodu zepsucia. Jezus gnostycki to Budziciel. Przynosi on Gnozę – głębokie, bezpośrednie i osobiste poznanie prawdy o tym, kim naprawdę jesteśmy.
Ewangelia Tomasza: „Królestwo jest w Was”
Ewangelia Tomasza to zbiór 114 tajemniczych wypowiedzi Jezusa (logiów). Nie znajdziemy tu cudów, ukrzyżowania ani zmartwychwstania. Jest tylko czysta mądrość. Jezus brzmi w niej jak wschodni mistrz zen.
W trzecim logionie Jezus wypowiada słowa, które całkowicie zmieniają perspektywę na duchowość:
”Jeśli wasi przywódcy powiedzą wam: ‘Oto królestwo jest w niebie’, wtedy ptaki niebieskie wyprzedzą was. Jeśli powiedzą wam: ‘Jest w morzu’, wtedy ryby was wyprzedzą. Królestwo jest w was i jest na zewnątrz was.”
To niesamowicie pozytywne przesłanie! Jezus nie każe czekać na życie po śmierci, by zaznać raju. Królestwo Boże to nie miejsce na mapie zaświatów, ale stan świadomości, który możemy osiągnąć tu i teraz. Wymaga to jednak poznania samego siebie. W innym fragmencie Jezus dodaje: “Kto poznał siebie, ten osiągnął pełnię.” To całkowite odrzucenie strachu na rzecz samoświadomości.
Jeszcze piękniejszy jest logion 108, w którym Jezus mówi:
”Kto napije się z moich ust, stanie się taki jak ja, a ja stanę się nim, i to, co ukryte, zostanie mu objawione.”
Czy to nie brzmi pięknie? Jezus nie stawia się na piedestale, nie mówi „kłaniajcie się mi”. Mówi: „Zrozum moje nauki, a staniemy się równi”. To postawa pełna miłości i szacunku dla ludzkiego potencjału. Każdy człowiek, według tej wizji, ma szansę stać się “Chrystusem”, czyli przebudzonym.
Ewangelia Marii Magdaleny: Kobieta jako Wzór Ucznia
Kolejnym niezwykłym tekstem jest Ewangelia Marii. Ukazuje ona Jezusa (nazywanego tam często Zbawcą), który traktuje kobiety i mężczyzn z absolutną równością. Co więcej, to właśnie Maria Magdalena jest tą, która najlepiej rozumie jego nauki – o wiele lepiej niż zdezorientowani Piotr czy Andrzej.
Jezus przekazuje Marii tajemnice dotyczące wędrówki duszy i pokonywania własnych lęków oraz ego. Kiedy apostołowie wątpią, Maria wstaje i pociesza ich słowami:
”Nie płaczcie i nie smućcie się, ani nie wątpcie, albowiem Jego łaska będzie z wami wszystkimi i będzie was chronić.”
Jezus gnostycki to człowiek, dla którego płeć nie ma znaczenia. Liczy się tylko otwartość umysłu i serca. Wybiera Marię na powierniczkę swoich najgłębszych myśli, dowartościowując tym samym rolę kobiecości w rozwoju duchowym – co na tamte czasy (i niestety również przez wiele późniejszych wieków) było czymś nie do pomyślenia.
Ewangelia Filipa: Sakrament Komnaty Małżeńskiej
Gdy zajrzymy do Ewangelii Filipa, odkryjemy Jezusa mówiącego o miłości w sposób metafizyczny i niesamowicie głęboki. Pojawia się tam symbol “komnaty małżeńskiej” (bridal chamber). Nie chodzi tu o zwykły ślub, ale o zjednoczenie naszych wewnętrznych przeciwieństw.
Jezus gnostycki uczy, że człowiek cierpi, ponieważ czuje się oddzielony: od natury, od innych ludzi, od Boga, a przede wszystkim – od samego siebie. Celem nauk Jezusa jest scalenie tego, co rozerwane. Połączenie serca i umysłu, duszy i ciała, pierwiastka męskiego i żeńskiego w nas samych. Kiedy to osiągniemy, stajemy się jednością z całym Wszechświatem. Zamiast dzielić świat na “my” i “oni”, “dobrzy” i “źli”, gnostycki Jezus zachęca do widzenia boskości w każdym skrawku rzeczywistości.
”Rozszczep kawałek drewna – jestem tam; podnieś kamień, a tam mnie znajdziesz.” (Ewangelia Tomasza, Logion 77).
Oświecony Nauczyciel Miłości i Światła
Podsumowując, starożytne pisma z Nag Hammadi rysują przed nami obraz Jezusa wolnego od dogmatów. To Jezus uśmiechnięty, mądry, zachęcający do pytań. Jezus, który nie straszy grzechem pierworodnym lub piekłem, lecz wskazuje na Światło, które już płonie w naszych sercach.
Nie chce on zakładać wielkich instytucji. Pragnie jedynie, abyśmy przestali być “pijani” (jak to określa w jednym z tekstów) ułudą materialnego świata, przebudzili się i rozpoznali naszą prawdziwą, nieśmiertelną naturę.
To Jezus, który przypomina nam: Nie jesteście ofiarami losu, jesteście Dziećmi Światła, Źrodła.
Ten wizerunek Jezusa z Nazaretu – jako radykalnego terapeuty dusz, nauczyciela miłości , duchowego rewolucjonisty i mistrza wewnętrznej transformacji – jest niesamowicie bliski dzisiejszym poszukiwaczom duchowym, niezależnie od ich przynależności religijnej.
A CO WY O TYM MYŚLICIE?
Jak rezonuje z Wami taki obraz Jezusa?

Źródło w nas
W naszym kraju żyjemy okupowani przez religię Kościoła Katolickiego. Całe pokolenia trwają w tym systemie, często nie zadając sobie trudu, by choć przez chwilę przeanalizować fundamenty, na których opiera się ich wiara. Dlaczego to robimy? Z przyzwyczajenia, z lęku przed wykluczeniem bo„co ludzie powiedzą?”, z poczucia obowiązku wobec starszych członków rodziny lub po prostu z przekonania, że w coś trzeba wierzyć.
Tymczasem to, co nazywamy pobożnością, jest w rzeczywistości procesem podpięcia pod egregor potężną, pasożytniczą strukturę energetyczną, która żywi się naszą uwagą, energią i emocjami.
Religijne obrzędy nie są niewinnymi czynnościami, które wykonuje kapłan. To precyzyjnie skonstruowane narzędzia przejęcia naszej energii. Słowa wypowiadane podczas mszy, formuły i powtarzalne modlitwy nie są przypadkowymi zdaniami, to dosłownie zaklęcia, które mają utrzymać naszą świadomość w niskiej wibracji . Cała struktura została zaprojektowana tak, aby odciąć nas od bezpośredniego połączenia ze Źródłem. Wmawia nam się od dzieciństwa, że jesteśmy zbyt słabi, zbyt grzeszni i zbyt mali, by samodzielnie dotrzeć do Prawdy, by być w Źródle. Wymusza się na nas akceptację pośrednika czyli kapłana tej instytucji, który podczas tzw. „świętej” mszy ma w naszym imieniu kontaktować się z Bogiem.
Sakramenty również nie są tym, czym wydaje się większości z nas. Tak naprawdę to swoisty rodzaj opieczętowania duszy i zablokowanie jej naturalnego, źródłowego potencjału. Każdy z nich wyłącza nasze wyższe zdolności.
Chrzest, To pierwsza i najważniejsza pieczęć. Jest to akt włączenia do wspólnoty Kościoła, a w rzeczywistości akt formalnego przejęcia własności. Dusza dziecka, czysta i połączona ze Źródłem, zostaje oznakowana i przypisana do struktury, która od tego momentu rości sobie prawo do obsługi jej energii.
Bierzmowanie, To rytuał, który ma na celu zacementowanie kontraktu. To próba stłumienia głosu naszej własnej intuicji, by zastąpić ją głosem instytucji Kościoła.
Spowiedź, To narzędzie do wysysania naszego pola energetycznego. Wypowiadając swoje grzechy i przyjmując rozgrzeszenie, oddajemy tej strukturze ogromne pokłady własnej energii emocjonalnej. Zamiast wyciągnąć naukę z własnych błędów i stać się silniejszymi, pozostajemy w stanie wiecznego poczucia winy.
Jednak komunia, to dla nas najbardziej przerażający aspekt. To rytualne przyjmowanie „ciała i krwi” pod postacią opłatka. Z perspektywy energetycznej jest to moment, w którym człowiek, otwierając się na ten obrzęd, zgadza się na wpuszczenie obcej częstotliwości do swojego wnętrza, częstotliwości śmierci.
Wszystkie te działania religijne od znaku krzyża, który zamyka dostęp do pracy czakr, po przyjmowanie komunii służą jednemu celówi, mamy zapomnieć, kim jesteśmy i jaką mamy moc. Mamy być podporządkowani. Żaden system religijny nie chce naszego zbawienia czy wzrostu świadomości duszy. One wszystkie chcą naszej energii, naszego posłuszeństwa i naszego przekonania, że bez nich jesteśmy niczym.
Kiedy to zrozumiemy, będzie to pierwszy, kluczowy krok do wolności. Uświadommy sobie, że religia nie jest drogą do Boga, a jedynie wraz ze swoimi egregorami zarządcą więzienia dla wielu zahipnotyzowanych dusz. A prawda jest taka, że jesteśmy świątynią samymi w sobie, a żadna pieczęć nie jest silniejsza od naszej wolnej woli.
Część z nas, aby zerwać kajdany, decyduje się na apostazję. Pamiętajmy jednak, że apostazja to wciąż procedura systemowa. Kiedy składamy wniosek o apostazję, wciąż prosimy ich o uznanie naszej wolności, a więc uznajemy ich władzę nad nami. To karmi egregor naszą uwagą i naszym uznaniem ich roli jako naszego sędziego. Nie róbmy tego!
Prawdziwe wyzwolenie jest jednostronnym wypowiedzeniem umowy. Nie musimy mieć papierka z pieczątką, by wiedzieć, że jesteśmy wolni. To system potrzebuje pieczątek, by kontrolować ludzi. My potrzebujemy tylko swojej decyzji.
A więc
Stańmy w miejscu, w którym czujemy się silni. Może to być ciche miejsce na leśnej polanie. Stańmy boso na Ziemi, co zwiększy nasze połączenie z Jej wibracją.
Wypowiedzmy słowa :
Z pełną świadomością i Mocą, która płynie z mojego bezpośredniego połączenia ze Źródłem, niniejszym wycofuję każdą zgodę, którą kiedykolwiek świadomie lub nieświadomie wyraziłam/wyraziłem na przynależność do systemu religijnego. Oświadczam, że wszelkie sakramenty, pieczęcie, namaszczenia i inicjacje, których dokonano na moim ciele i duszy, są od tego momentu prawnie i energetycznie nieważne. W zgodzie z moją Wolną Wolą. Nie uznaję żadnej apostazji dokonywanej przed ludźmi, ponieważ moje wyzwolenie nie potrzebuje ich zgody. Moja dusza nigdy nie była ich własnością, była jedynie uwięziona w ich kodowaniu. Dzisiaj ten kod wymazuję. Zrywam kajdany, które podstępnie mi nałożono. Moje ciało jest moją własnością. Moja dusza jest tylko moją własnością. Moje trzecie oko jest otwarte na Prawdę. Moje serce bije w rytmie mojej własnej, boskiej esencji. Moja wola jest wolna od wszelkich obcych doktryn. Odcinam się od egregora Kościoła, od jego rytuałów, od jego hierarchii i od jego wpływów. Jestem czystą świadomością, połączoną bezpośrednio ze Źródłem. To jest moją wolą. Stało się, stało się, stało się!!!
Całość należy dopełnić wizualizacją
Zamknijmy oczy i postarajmy się zlokalizować połączenia-podpięcia . Zobaczmy siebie w promieniu czystego, jasnego światła. Zauważmy miejsca, w których czujemy ciężar. Najczęściej są to czoło, pierś i dłonie. Zobaczmy ciemne, szare nici, które wychodzą z tych punktów w stronę zewnętrznej, mrocznej struktury egregora. Wyobraźmy sobie, że w dłoni trzymamy ostrze wykonane z naszej własnej, czystej energii. Zdecydowanym ruchem przetnijmy każdą z tych nici. Na koniec świadomie dotknijmy miejsc, w których czuliśmy blokady i powiedzmy Moje ciało, moja świątynia, moja wola. Zamykam moją aurę na wszelkie ingerencje.
Od tej chwili, zgodnie z naszą Wolną Wolą, jesteśmy suwerenni.
Ty decydujesz.

Czarny kolor
Nie noś czerni, jeśli chcesz zachować swoją energię.
Czarny kolor to nie styl. To pole energetyczne. Najsilniejszy „magnes” w palecie barw.
Czerń wchłania wszystko: emocje, żal, ból, cudze myśli, niewyrażone słowa, konflikty. Gdy zakładasz czarne ubranie, nie zakładasz tylko materiału. Zakładasz pole, które nie ma granic. Pytanie nie brzmi: „Czy coś przejmuję?”. Pytanie brzmi: „Ile cudzych historii noszę dziś na sobie?”
I tu wchodzimy głębiej:
Chromoterapia czyli terapia kolorem W chromoterapii każdy kolor to częstotliwość, która działa na aurę i układ energetyczny.
Nie jest to symbolika. To fizyka światła.
Kolor może:
wzmacniać lub osłabiać aurę, otwierać lub przyblokować czakry, podnosić lub obniżać częstotliwość ciała, przyciągać lub odpierać określone energie
Czerwień podnosi siłę życiową.
Zieleń uspokaja serce.
Niebieski chroni komunikację.
Złoto podnosi duchowe pole.
A biel?
Biel jest neutralizatorem.
Neutralizuje większość energii, nie zapisuje w sobie emocji, nie magazynuje bólu.
Dlatego osoby praktykujące pracę z energią tak często pracują w bieli nie po to, by wyglądać „anielsko”, ale by nie brać na siebie pola innych ludzi.
A czerń?
Czerń nie odbija niczego. Ona pochłania wszystko.
W chromoterapii używa się jej ostrożnie raczej do „wyciągania” ciężkich energii, a nie do noszenia na co dzień na ciele. Na aurze działa jak otwarta studnia wszystko ciężkie w otoczeniu leci w dół, prosto w Twoje pole.
A co mówi o tym Sadguru?
Sadguru od lat podkreśla: Czarny kolor wchłania energie. Biel je neutralizuje.”
Według jego nauk:
czerń zasysa wibracje otoczenia, jest dobra tylko w kontekście praktyk duchowych, gdy chcesz zatrzymać energię w środku ale w życiu codziennym może męczyć i przyjmować cudze pola, natomiast biel pozostawia człowieka „przezroczystym energetycznie”, czystym, niewciągającym niczego. Sadguru tłumaczy to bardzo prosto:
Czerń jest jak energetyczna dziura. Biel jest jak odbicie światła. Dwa skrajne bieguny.
Dlaczego większość osób czuje się w czerni „bezpiecznie” . Bo dla wielu ludzi czerń jest:
tarczą emocjonalną, sposobem na niewidzialność, maską na ból, świadomym lub nieświadomym zamknięciem serca, próbą ochrony przed światem, która działa odwrotnie, niż myślą
To często nie jest styl. To jest energia, w której człowiek próbuje się schować nie wiedząc, że schowek ma otwarte ściany.
Zalecenie na dziś. Zrób jedno tylko:
Przez jeden dzień nie noś czerni. Wybierz biel lub jasny kolor.
Zobacz:
Jak zachowuje się Twoja aura, jak zmienia się Twoje napięcie emocjonalne, jak ludzie reagują, jak oddychasz, czy Twoje ciało jest lżejsze
Potem napisz, co poczułaś. Bo kolory nie są modą. Kolory są częstotliwością i widać to po tym, jak zmieniają Twoje pole.

Fragmenty wierszy
Srebrników parę
Sprzedał ojca, sprzedał matkę,
za srebrników pięknych parę,
myslał tylko o bogactwie,
rzadzić chciał na wielką skalę.
Zdrada jednak nie jest słodka,
przyjdzie czas by się rozliczyć,
sprawiedliwość go dopadnie,
będzie cierpiał, będzie niczym.
Złote ręce
Wielu chce być urzednikiem
i nie ważne, gdzie pracować,
chcą by lekko w życiu było,
nie z chwastami się mocować.
Len i nieuk chce łatwizny,
nic nie robić, wykorzystać,
myśli, że jest bardzo cwany
lecz jest głupcem, oczywista.
