Na zdrowie

Zgaga, refluks

Pieczenie w przełyku to jeden z najbardziej dochodowych biznesów w historii medycyny. Koncerny farmaceutyczne wmówiły Ci, że Twój żołądek produkuje za dużo kwasu.

Kiedy po jedzeniu pali Cię w gardle, lekarz od razu wypisuje receptę na IPP (inhibitory pompy protonowej).

Prawda jest zupełnie inna.
Problemem w 90% przypadków nie jest nadkwasota, ale NIEDOKWASOTA żołądka.

Fizjologicznie Twój żołądek musi być silnie zakwaszony (pH w granicach 1,5–2,0), aby sprawnie realizować trzy kluczowe funkcje:

• Zabijać patogeny – wirusy, bakterie i grzyby wnoszone z jedzeniem.
• Trawić białka – aktywować enzymy odpowiedzialne za rozkład mięsa i strączków.
• Zamykać zawór – wysoki poziom kwasu to fizjoterapeutyczny sygnał dla dolnego zwieracza przełyku, by mocno się zacisnął.

Gdy kwasu jest za mało, zwieracz pozostaje uchylony, wtedy nawet mała ilość słabego kwasu podchodzi do góry i pali wrażliwy przełyk.

Co robi system?
Daje Ci tabletki, które zerują kwas.
Pieczenie znika, ale w Twoim brzuchu zaczyna się prawdziwy dramat

Żołądek zmienia się w gnilne szambo.
Jedzenie zamiast się trawić, gniije i fermentuje.
Twój organizm przestaje wchłaniać kluczowe witaminy (B12, żelazo, magnez, wapń). Niestrawiona papka trafia do jelit, doprowadzając do niekontrolowanego przerostu bakterii (SIBO), dysbiozy, grzybicy, a w konsekwencji – jelita drażliwego i chorób autoimmunologicznych.

Wyłączając kwas, wyłączasz pierwszą linię obrony swojego układu odpornościowego

Zamiast ciągle “gasić ogień” i uzależniać się od tabletek, odbuduj naturalne środowisko żołądka.
Zwykły ocet jabłkowy z wodą wypity przed posiłkiem zakwasza żołądek, daje sygnał do zamknięcia zwieracza i przywraca prawidłowe trawienie raz a dobrze.

Przestań maskować objawy chemią, daj swojemu żołądkowi to, czego naprawdę potrzebuje, by wyzdrowieć.
Zdrowie nie polega na maskowaniu objawów, a na znalezieniu i wyleczeniu prawdziwej przyczyny.

Moc krzemu

PASOŻYTY, KRZEM A ZDROWIE SERCA

Krzem to prawdziwy element życia. Jego prawidłowe stężenie w organizmie człowieka jest naturalnym kluczem do zachowania pełnego zdrowia.

Warto sięgnąć do historii badań nad tym pierwiastkiem: już w 1912 roku niemiecki lekarz Kühn ustalił, że związki krzemu potrafią hamować rozwój miażdżycy. Z kolei w 1957 roku francuscy naukowcy M. Loeper i J. Loeper opisali dowody na to, że tkanki ścian naczyń krwionośnych u osób chorujących na miażdżycę mają bardzo niską zawartość krzemu w porównaniu do ludzi zdrowych. Potwierdzili oni eksperymentalnie, że dostarczenie organizmowi związków krzemu zatrzymuje rozwój miażdżycy oraz pomaga przywrócić ścianom naczyń ich prawidłową czystość i elastyczność.

Przy niedoborze krzemu we krwi, jego poziom w ścianach naczyń drastycznie spada. Krzem – który odpowiada za elastyczność naczyń i pozwala im reagować na sygnały z mózgu dotyczące ich rozszerzania lub zwężania – zostaje zastąpiony przez wapń. To właśnie zastąpienie krzemu wapniem powoduje usztywnienie tkanki naczyniowej. Naczynia przestają „słuchać” poleceń z mózgu, ponieważ to krzem odpowiada za odbiór i przetwarzanie impulsów elektrycznych. Wbudowujący się wapń powoduje ich zwapnienie. Na twardych, wapiennych wypustkach w ścianach naczyń zaczyna osadzać się cholesterol. Co więcej, przy braku krzemu cholesterol nie jest prawidłowo przyswajany ani wykorzystywany do budowy nowych komórek.

Zwiększa się wtedy stężenie kwasów tłuszczowych we krwi, a krzem znika ze ścian naczyń, przez co tracą one zdolność reagowania na sygnały z centrum sterowania, jakim jest nasz mózg. Gdy profilaktycznie podaje się preparaty krzemu, poziom cholesterolu nie ulega szkodliwemu obniżeniu, lecz zostaje prawidłowo skierowany do procesów regeneracji komórek. Jeśli zaś odbudowę krzemową rozpoczniemy dopiero wtedy, gdy zwapnienie i odkładanie cholesterolu już się rozpoczęło, poziom kwasów tłuszczowych we krwi gwałtownie spada, a rozwój miażdżycy zostaje zatrzymany.

Mówi się, że wiek człowieka mierzy się stanem jego naczyń krwionośnych. Znane powiedzenie, że z kogoś „sypie się” ma swoje głębokie uzasadnienie biochemiczne -oznacza po prostu, że organizm traci krzem. Biochemicy wykazali, że krzem jest wykorzystywany w naszym ciele wielokrotnie, biorąc udział w licznych reakcjach pośrednich jako katalizator i „dawca energii”. Po wielokrotnym wykorzystaniu zostaje wydalony. Jeśli nie uzupełniamy go wraz z pożywieniem i wodą, siły witalne w organizmie powoli gasną. Niedobór krzemu w diecie i wodzie to poważna przyczyna rozwoju wielu schorzeń, a w pierwszej kolejności chorób układu krążenia. Miażdżyca, a w konsekwencji udar czy zawał, to naturalny rezultat braku tego elementu.

Miażdżyca to przewlekłe schorzenie układu krążenia, dotykające średnie i duże tętnice. Krzem zawarty w tkankach naczyń zapobiega przenikaniu cholesterolu do osocza i odkładaniu się lipidów. Z wiekiem poziom krzemu może spadać (szczególnie przy niewłaściwej diecie, obfitującej w nadmiar produktów nabiałowych). Doprowadza to do miażdżycy, ponieważ naczynia tracą tkankę elastynową bogatą w krzem, która odpowiada za ich sprężystość.

Choć w samej krwi badania mogą nie wykazywać jeszcze dużych zmian, na ściankach naczyń powstają już blaszki cholesterolowe – są to lipidy na bazie wapnia połączone z koloniami rzęsistków, co prowadzi do zwężenia światła naczyń.

Stan ten charakteryzuje się gwałtownym spadkiem elastyczności naczyń z powodu osadów soli wapnia. Zaczynają objawiać się takie dolegliwości jak dusznica bolesna, zawał serca, kardiosclerosis, arytmie, udary czy zaburzenia neurologiczne, prowadzące do utraty sprawności i przedwczesnego starzenia się organizmu.

Największymi „zjadaczami” krzemu w naszym ciele są pasożyty i grzyby. Namnażając się na dużą skalę, zasiedlają niemal wszystkie tkanki. Tasiemce, glisty, przywry, bakterie czy grzyby wykorzystują nasze narządy i krew jako środowisko życia i materiał budulcowy. Aby przekazywać informacje swojemu potomstwu, pasożyty potrzebują właśnie krzemu – elementu przetwornika energii. Pochłaniając go w ogromnych ilościach, drastycznie obniżają jego poziom w naszym ciele. Zaburza to przekaz energii z mózgu do ciała i niszczy kontrolę nad procesami życiowymi. W miejsce zdrowego, naturalnego porządku wkracza chaos. Liczba pasożytów bytujących w organizmie może być tak duża, że poważnie obciąża funkcjonowanie całego ciała. Pierwszym obiektem ich ataków jest zazwyczaj wątroba -nasz główny filtr krwi. Różnorodne pasożyty wgryzają się w tkanki filtrujące i zablokowują kanały wątrobowe. Produktami swojej przemiany materii zatruwają krew, zmieniając jej skład tak bardzo, że staje się ona obciążeniem dla mózgu. Niefiltrowana prawidłowo bilirubina oraz krążące we krwi larwy pasożytów: przywry, chlamydie czy grzyby dodatkowo niszczą środowisko wewnętrzne. Te mikroorganizmy są wyjątkowo żarłocznymi konsumentami krzemu, ponieważ jest im on niezbędny do roznażania się w płynach ustrojowych (krwi, limfie, osoczu).

Gdy oczyszczamy wątrobę bez wcześniejszego pozbycia się pasożytów, po kilku miesiącach poziom krzemu znowu spada, a bilirubina rośnie. Dopiero połączenie odpowiednich kroków oczyszczających sprawia, że pasożyty są wydalane, a zdolność wątroby do filtrowania krwi wzrasta nawet 8–10-krotnie! Czysta krew naturalnie zwalcza drobne drobnoustroje i wirusy, a poziom krzemu w organizmie wraca do normy o wiele szybciej. Pasożyty to prawdziwi złodzieje krzemu, którzy pozbawiają nasze narządy energii i przyczyniaja się do chorób(ich przerost, oczywiście))

Krzem to atomowa jednostka strukturalna łącząca mózg z ciałem. Jeśli go brakuje, te połączenia stają się wadliwe, co skutkuje chorobą. Wyobraźmy sobie nowoczesne urządzenie elektroniczne, np. telewizor. W jego wnętrzu znajduje się wiele elementów przewodzących i przetworników zbudowanych na kryształach krzemu. Jeśli usuniemy z niego 2/3 tych kryształów, telewizor nawet się nie włączy.

Dlaczego więc nie zwracamy uwagi na to, że udary i zawały dotykają osoby, u których poziom krzemu wynosi zaledwie 1,2% zamiast prawidłowych 4,7%? Cukrzyca rozwija się częściej, gdy krzem spada poniżej 1,4%, infekcje wirusowe łatwiej atakują przy poziomie 1,6%, a procesy nowotworowe nasilają się przy 1,3%. Wykaz chorób jest długi. Ludzie przywykli do dbania o higienę ciała z zewnątrz, pamiętajmy jednak o wnętrzu – zaniedbane jelita mogą zatruwać krew. Do adsorpcji i usuwania toksyn z jelit niezbędne są koloidy krzemu, które tworzą się tylko przy jego odpowiednim stężeniu.

Krzem dzięki swoim właściwościom fizykochemicznym tworzy układy naładowane elektrycznie. Mają one zdolność „przyklejania” do siebie wirusów, patogennych mikroorganizmów i grzybów (np. drożdżaków *Candida*), które nie są naturalną częścią naszej mikroflory. Ta unikalna, selektywna zdolność wiążąca sprawia, że niechciane mikroorganizmy i ich toksyny są przyciągane przez koloidy krzemu siłami elektrycznymi i wyprowadzane z organizmu. Co ważne, naturalne i pożyteczne bakterie jelitowe (jak pałeczki kwasu mlekowego) nie przyklejają się do koloidów krzemu i pozostają w jelitach, co jest kluczowe dla zdrowego trawienia.

Równowaga ta bywa zaburzana przez niewłaściwą dietę, stres czy nadużywanie leków. Wiele przetworzonych produktów, wysoce rafinowana żywność czy skażona woda są niemal całkowicie pozbawione krzemu. Kobiety w ciąży, matki karmiące oraz rosnące dzieci mają szczególnie wysokie zapotrzebowanie na ten pierwiastek, ponieważ ich rozwijający się organizm intensywnie buduje nowe połączenia na linii mózg–ciało. Co więcej, krzem bierze udział w metabolizmie ponad 70 innych pierwiastków (m.in. wapnia, magnezu, cynku, siarki, glinu, żelaza). Przy jego niedoborze składniki te nie są prawidłowo przyswajane, co u dzieci może prowadzić do anemii, rozmiękania kości, wypadania włosów, problemów ze stawami czy skłonności do infekcji. Ciało człowieka jest zbudowane na wzór żywej materii Ziemi. Największy udział ma w nas tlen, zaraz po nim krzem, a dopiero potem inne elementy. W skorupie ziemskiej krzem stanowi aż 29,5%, podczas gdy wapń tylko 2,96%. Krzem występuje w piasku, glinie, czystej wodzie i roślinach (szczególnie w ziarnach i warzywach korzeniowych). Brak krzemu w glebie sprawia, że staje się ona jałowa i nie potrafi akumulować energii słonecznej.

Większość z nas słyszało za dziecka, że dla zdrowia najważniejszy jest wapń i że najlepiej czerpać go z mleka. Pamiętacie słynne: “pij mleko, będziesz wielki” Wiecie co mam tu na myśli, prawda? )) Przyjrzyjmy się temu z punktu widzenia biologii i chemii:

Wapń jest głównym elementem twardych, kośćcowych struktur układu ruchu. Z kolei krzem to element określający elastyczność i sprężystość – znajduje się w tkance łącznej, ścięgnach, ścianach naczyń, chrząstkach, płynie stawowym, a także w paznokciach, włosach i skórze. Wszędzie tam, gdzie potrzebna jest precyzyjna, elastyczna praca (np. w zastawkach serca czy zwieraczach przewodu pokarmowego), niezbędny jest krzem oraz współpracujący z nim german.

Gdy w organizmie brakuje krzemu, jego miejsce w tkankach miękkich podstępnie zajmuje wapń. Prowadzi to do ich usztywnienia, wapnienia i utraty naturalnych funkcji. Pamiętajmy więc o dostarczaniu naszemu organizmowi tego niezwykłego pierwiastka życia z naturalnych źródeł, czystej wody i odpowiedniej diety!

Fragmenty wierszy

Srebrników parę

Sprzedał ojca, sprzedał matkę,
za srebrników pięknych parę,
myslał tylko o bogactwie,
rzadzić chciał na wielką skalę.

Zdrada jednak nie jest słodka,
przyjdzie czas by się rozliczyć,
sprawiedliwość go dopadnie,
będzie cierpiał, będzie niczym.

Złote ręce

Wielu chce być urzednikiem
i nie ważne, gdzie pracować,
chcą by lekko w życiu było,
nie z chwastami się mocować.

Len i nieuk chce łatwizny,
nic nie robić, wykorzystać,
myśli, że jest bardzo cwany
lecz jest głupcem, oczywista.