Ciekawostki
Zdrowi Mongołowie
Dlaczego Mongołowie nie chorowali, choć jedli stare mięso, pili byle jaką wodę i żyli w warunkach, które dziś nazwalibyśmy katastrofą sanitarną?
To pytanie kompletnie rozjeżdża współczesne wyobrażenie o „zdrowiu publicznym”.
Czytam opisy wypraw Czyngis-chana i nie mogę nie zauważyć jednej rzeczy: ci ludzie funkcjonowali biologicznie na poziomie, o jakim większość współczesnych może tylko pomarzyć. Bez leków, bez antybiotyków, bez higieny. A jednak epidemie ich nie ruszały.
Mongołowie żyli razem z rodzinami, dziećmi i setkami tysięcy zwierząt. Idealne warunki na wybuch chorób — przynajmniej według dzisiejszej logiki. Ale epidemie pojawiały się u Europejczyków, nie u nich. Dlaczego?
Po pierwsze: żołądek.
Dieta składająca się głównie z mięsa i tłuszczu utrzymuje pH żołądka na poziomie 1–1,5. Tak niskie pH mają drapieżniki — i to właśnie dlatego potrafią jeść mięso surowe, nadpsute, a nawet wodę z bagna i nic im nie jest. W takim środowisku giną bakterie, pasożyty i grzyby. Współczesny człowiek, karmiony chlebem, mleczkami, cukrem i przekąskami, ma często pH 3–4, co według badań z American Journal of Gastroenterology już wystarcza, żeby większość patogenów przeszła dalej do jelit.
Po drugie: brak fermentacji w jelitach.
Najwięcej toksyn powstaje wtedy, kiedy w jelitach fermentują węglowodany — a Europa średniowieczna była na nich zbudowana. Zboża, piwo, chleb, kasza, piwnice z wilgocią i gryzoniami. To była fabryka patogenów. Mongołowie jedli głównie tłuszcz i mięso, które nie fermentują i nie karmią drobnoustrojów. Badania Stephena Phinney’a i Jeffa Voleka od lat pokazują, że dieta wysokotłuszczowa zmienia środowisko jelitowe tak, że większość typowych bakterii chorobotwórczych ma mniejszą szansę przetrwać.
Po trzecie: stres.
Ale nie stres cywilizacyjny. Ich stres był realny — zimno, głód, walka, długie przemarsze. To stres, który organizm potrafi rozładować. Z fizjologicznego punktu widzenia krótkotrwały stres fizyczny podnosi odporność, co potwierdzają publikacje w Journal of Applied Physiology. Współczesny stres to zupełnie inna historia — ciągła aktywacja osi HPA bez możliwości rozładowania. I to obniża odporność.
Po czwarte: środowisko, które teoretycznie powinno ich wykańczać.
Gigantyczne skupiska ludzi i zwierząt. Zero kanalizacji. Brud. Kurz. Zimno. Idealny scenariusz na epidemię. Ale klucz jest prosty: choroby nie powstają z brudu, tylko z braku odporności. A odporność jest pochodną diety, stresu, ruchu i elektrolitów.
Po piąte: sól.
W zapiskach z tamtych czasów często pojawia się informacja, że brak soli był większym problemem niż brak mięsa. I to ma logiczne uzasadnienie — sól reguluje przewodnictwo nerwowe, objętość krwi, skurcz mięśni i reakcje immunologiczne. Współczesne badania (m.in. Journal of Nutrition i European Journal of Clinical Nutrition) pokazują, że zbyt niskie spożycie sodu obniża odporność i obciążą układ nerwowy. Mongołowie jedli soli tyle, ile chcieli — bo mieli świadomość, że to podstawa przetrwania.
Po szóste: żyli zgodnie z tym, jak człowiek został biologicznie zaprojektowany.
Nie jedli 5 posiłków dziennie.
Nie mieli cukru.
Nie mieli siedzącego życia.
Mieli zimno, słońce, ruch, białko, tłuszcz i sól.
I to jest zestaw, który według badań antropologicznych (m.in. dr Loren Cordain, Eaton & Konner) utrzymuje organizm w stanie niskiego stanu zapalnego i wysokiej odporności.
To nie „higiena” sprawia, że ludzie dziś chorują.
To styl życia, dieta pełna węglowodanów, brak ruchu, niski poziom elektrolitów, chroniczny stres i osłabiona bariera żołądkowa.
Dlatego pytanie brzmi inaczej:
Jak to możliwe, że naród żyjący w warunkach, które my nazwalibyśmy piekłem sanitarnym, funkcjonował zdrowiej niż cywilizacja z lekarstwami, mydłami antybakteryjnymi, filtrami i lodówkami?
A odpowiedź jest brutalnie prosta:
bo ich biologia pracowała tak, jak powinna.

Młody wygląd
Prawdziwie oświeceni ludzie często wyglądają zauważalnie młodziej. Dzieje się tak, ponieważ gdy umysł wibruje z wyższą częstotliwością, ciało zaczyna regenerować swój pierwotny, czysty stan energetyczny.
1.
Fale o wysokiej częstotliwości = Regeneracja komórkowa
Kiedy umysł znajduje się w energii miłości, spokoju i radości, układ nerwowy, który pomaga ciału się zrelaksować i zregenerować, jest bardziej aktywny. Poziom hormonów stresu spada, komórki regenerują się szybciej, a skóra jest bardziej promienna, jakby odmładzała się od wewnątrz.
2.
Uwalnianie starej energii = Rozjaśnianie energii
Osoby przebudzone uwalniają emocje takie jak gniew, strach i urazy, które są gęstymi energiami powodującymi ociężałość ciała i przedwczesne starzenie się. Po uwolnieniu zastępuje je nowa, lżejsza, czystsza energia, co skutkuje jaśniejszą, bardziej promienną cerą.
3
. Połączenie z siłą życiową
Umysł, który jest otwarty i w równowadze z energią wszechświata, w pełni czerpie siłę życiową z systemu energetycznego. To ta sama energia, która pozwala drzewu wypuszczać nowe liście, a dzieciom szybko rosnąć. Kiedy ta energia płynie prawidłowo, twarz i oczy promienieją.
4
. Życie w teraźniejszości
Prawdziwe starzenie się często wynika ze stresu związanego z czasem, takiego jak myślenie o przeszłości lub martwienie się o przyszłość. Jednak oświeceni ludzie żyją głęboko w teraźniejszości. W ten sposób ciało zapobiega kumulacji presji czasu w komórkach, pozwalając strukturze energetycznej i DNA zachować równowagę.
5.
Przywrócenie Pierwotnego Wzorca Energetycznego
Kiedy przebudzenie osiąga poziom duchowy, energia ciała zaczyna się reorientować na pierwotny kod duszy, która jest niezniszczalną formą. Ciało zewnętrzne odzwierciedla zatem wewnętrzną młodość i jasność.
Krótko mówiąc, młodzieńczy wygląd oświeconej osoby nie jest wynikiem magii, ale raczej jaśniejszego umysłu, czystszej energii i fal o wyższej częstotliwości, które powodują, że cała struktura energetyczna ciała powraca do swojej pierwotnej formy.

Gdzie wit C

Strach i autosugestia
„Naukowiec chciał sprawdzić teorię.
Potrzebował ochotnika.
W końcu go znalazł: mężczyznę oczekującego na wykonanie wyroku śmierci, który miał zostać stracony na krześle elektrycznym.
Naukowiec złożył mu propozycję: wzięcia udziału w eksperymencie naukowym, który polegał na powolnym zmniejszaniu tętna, tak aby krew spłynęła do ostatniej kropli. Wyjaśnił, że szanse na przeżycie są minimalne, ale śmierć będzie bezbolesna, bez cierpienia.
Skazany zgodził się, uznając tę śmierć za bardziej honorową niż śmierć przez prąd elektryczny. Położono go na noszach i całkowicie unieruchomiono. Następnie wykonano małe, powierzchowne nacięcie na nadgarstku, tuż na poziomie skóry, a pod pachą umieszczono metalowe naczynie.
Cięcie było nieszkodliwe, ale wystarczające, aby przekonać go, że jego żyły zostały przecięte. Pod łóżkiem umieszcza się naczynie z kranem, z którego powoli kapie ciecz. Skazany słyszał każdą kroplę i odbierał to jako wyssanie własnego życia.
Bez wiedzy skazanego badacz stopniowo zmniejszał natężenie przepływu, aż krople ustały – co było fałszywym sygnałem, że skończyła się krew.
W ciągu kilku minut twarz skazańca zbladła, a tętno przyspieszyło. Kiedy panika sięgnęła zenitu, kran został całkowicie zakręcony. W tym momencie serce mężczyzny zatrzymało się. Był martwy.
W ten sposób naukowiec udowodnił, że wszystko, co postrzegamy – czy to pozytywne, czy negatywne – ma głęboki wpływ na całą naszą istotę, umysł i ciało.
Kiedy ludzie słyszą, że są chorzy, mogą umrzeć jedynie ze strachu i autosugestii.
Po ciągłym kontakcie z niepokojącymi wiadomościami ogarnia ich strach, a ich odporność słabnie.
Obecnie wiadomo, że realne ryzyko śmierci z powodu wirusa jest niezwykle małe – jeśli nie podda się strachowi. Resztę robi umysł. Powikłania pojawiają się tylko wtedy, gdy układ odpornościowy jest już osłabiony. Żaden wirus nie ma władzy nad zdrowym ciałem i pewnym siebie umysłem.
Być może dlatego wielu dzieciom udaje się przetrwać w najtrudniejszych sytuacjach: bo ich umysły nie są jeszcze zatrute strachem.
Uważaj więc, czym pozwalasz karmić swoją duszę i w co decydujesz się wierzyć.”

Fragmenty wierszy
Srebrników parę
Sprzedał ojca, sprzedał matkę,
za srebrników pięknych parę,
myslał tylko o bogactwie,
rzadzić chciał na wielką skalę.
Zdrada jednak nie jest słodka,
przyjdzie czas by się rozliczyć,
sprawiedliwość go dopadnie,
będzie cierpiał, będzie niczym.
Złote ręce
Wielu chce być urzednikiem
i nie ważne, gdzie pracować,
chcą by lekko w życiu było,
nie z chwastami się mocować.
Len i nieuk chce łatwizny,
nic nie robić, wykorzystać,
myśli, że jest bardzo cwany
lecz jest głupcem, oczywista.
