Na zdrowie

WSTRZYMANIE SIĘ OD JEDZENIA

… robi z Tobą coś, czego nie da się wytłumaczyć ludzkim językiem.

“Wolność i spokój, których doświadcza człowiek w czasie głodówki, pozwalają mu odkrywać głębię życia, o jakiej nawet nie marzył” – Herbert McGolfin

Gdy przez wybrany okres czasu nic nie jesz, z wyjątkiem picia wody, stajesz się świadomy tego, jak nawykowy stał się Twój akt konsumpcji.

Prawda jest taka, że większość z nas działa w życiu na wielu płaszczyznach, jak z automatu. Bardzo często nie zjadamy posiłków z głodu, tylko dla uciszenia stresu lub w biegu.

Oznacza to, że emocje, które są przeżywane, zostają zamaskowane kompulsywnymi, szkodzącymi zdrowiu nawykami.

Twój PROCES FIZYCZNEGO, EMOCJONALNEGO I DUCHOWEGO UZDRAWIANIA się rozpoczyna, gdy stajesz się uczciwy względem siebie, dostrzegasz błędy i schematy, rozumiesz, że tylko Ty jesteś odpowiedzialny za swoje decyzje i dlaczego tak, a nie inaczej wygląda Twoje obecne życie.

Co tygodniowy 24 h post pozwoli Twojemu organizmowi odzyskać równowagę i usunąć:

– toksyny

– guzy, cysty

– ropnie

– nadmiar wody

-, uszkodzone lub chore tkanki

– nadmierne złogi tłuszczu

– odpady metaboliczne i komórkowe

Zaledwie 24 h poszczenia, jest w stanie przyspieszyć proces eliminacji zmagazynowanych trucizn z wątroby, płuc, nerek, krwi czy skóry!!

Dla nas jest to praktycznie każdy piątek tygodnia, z wyjątkiem świat i specjalnych okoliczności, podczas których byłoby to szczególnie trudne.

To, co będziesz czuć podczas tego procesu, w szczególności, jeśli to twój pierwszy raz, pokaże Ci jak bardzo jesteś zanieczyszczony.

Możesz doświadczyć tzw. KRYZYSU DETOKSYKACYJNEGO I LECZNICZEGO.

Podczas gdy zaczną być wydalane toksyny z Twojego organizmu, możesz odczuwać:

– ból głowy

– osłabienie / uczucie zmęczenia

– nieświeży oddech / nalot na języku

– przykry zapach ciała

Jednak nie jest to regułą!

Jeśli nie jesteś silnie zanieczyszczony, możesz liczyć na znacznie lepsze samopoczucie:

– zastrzyk energii

– jasność i spokój umysłu

– spływ cennych informacji do głowy, które są związane z Twoimi planami, marzeniami

– poszerzenie świadomości

– chęć do działania.

A być może po prostu będziesz się czuć tak, jak zazwyczaj, jakby nic się nie zmieniło.

Jak się przygotować do dobowej głodówki?

Najlepiej już kilka dni wcześniej pić na czczo sok z jabłka lub pomarańczy, albo wybrać owoc w całości, taki jak melon lub arbuz.

Pamiętaj, aby nigdy mieszać owoców ze sobą, ponieważ mają różną słodycz, kwasowość i gęstość, różne enzymy je trawią, a nie chcesz fermentacji, wzdęć czy gazów.

W ciągu dnia jedz lekkie, niskotłuszczowe i niskobiałkowe bezmięsne posiłki, z przewagą świeżych warzyw. Ogranicz smażenie, gotowanie i tłuszcze.

Im lepsze Twoje przygotowanie, tym lepszy i bardziej stabilny proces podczas poszczenia!

W dniu głodówki rozważ domową lewatywę zestawem z apteki. Jest bezbolesna i niezwykle prosta, ale co najważniejsze, odprowadzi złogi, toksyny i może pomóc w bólu głowy podczas głodówki, który nie jest regułą, ale może się zdarzyć w przypadku, gdy dopiero robisz ją pierwszy raz.

Pijesz wtedy tylko wodę. Wielu znanych i szanowanych naturo patów poleca, aby była destylowana, ponieważ skutecznie pomaga usuwać toksyny z organizmu.

Lub możesz rozważyć tzw. 24 h SUCHY POST, podczas którego już nie pijesz wody, ale i nie bierzesz kąpieli, dzięki czemu organizm regeneruje swoje tkanki i komórki.

Podczas głodówki lub suchego postu spowalnia się perystaltyka jelit, zatem lewatywa będzie pomocna.

UWAGA: Przygody z głodówkami nie zaczynamy od suchego postu, ponieważ jest 3x silniejszy niż ten na wodzie. Należy do obu przygotować organizm przynajmniej miesięczną dietą, w której będzie mniej produktów przetworzonych, a więcej żywych, nawadniających komórkowo. Na dole podamy uzupełniający link.

CO BĘDZIESZ POTRZEBOWAĆ W DNIU GŁODÓWKI?

Zamroź kilka dni wcześniej 2 butelki wody niegazowanej i rozmroź nie wcześniej niż po 24h. To sposób, aby uzyskać wodę strukturalną, czyli taką, która ma moc nawadniania organizmu. Zwykła woda, herbata, kawa, zupa, itp., tego nie robią!

Dobrze mieć pod ręką olej rycynowy, w razie, gdyby zaczęła Cię pobolewać jakaś część ciała. Posmaruj to miejsce i przyłoż ciepły termofor. Pomaga!

JAK ZACZĄĆ DZIEŃ PO GŁODÓWCE?

Według Arnolda Ehreta najlepsze na pierwszy posiłek będą winogrona, ponieważ ROZPUSZCZAJĄ POZOSTAŁE ZANIECZYSZCZENIA Z PROCESU GŁODÓWKI.

Lub wyciśnij sok z jabłek lub zjedz wybrany wodnisty owoc, jak np. arbuz.

Jeśli masz problemy z żołądkiem zjedz melona w całości lub sok z selera naciowego. Są bardzo łagodne i prozdrowotne.

Głodówka może obniżyć samopoczucie, być nieco trudnym czasem dla umysłu, który nie lubi zmian. Natomiast nie jest to regułą, po prostu piszemy o tym, abyś nie był zaskoczony. Nigdy nie programuj się w negatywny sposób.

GŁODÓWKA… CZYLI O POTĘŻNEJ MOCY AUTOFAGII, KTÓRA POWODUJE SAMOOCZYSZCZANIE SIĘ TKANEK I KOMÓREK CIAŁA!

KIEDY ZACHODZI AUTOFAGIA

Proces autofagii zachodzi mniej więcej po osiemnastu godzinach zdrowego niejedzenia.

Autofagię nasila wystawienie organizmu na stres, dzieje się to wtedy, gdy jesteś na głodówce.

Jest to proces bardzo pożądany dla Twojego ciała, ponieważ wpływa na:

– odporność

– leczenie nowotworów

– choroby serca

– Alzheimera

– inne choroby neurodegeneracyjne

CO SIĘ DZIEJE Z TWOIM CIAŁEM, GDY JESTEŚ NA GŁODÓWCE I NIC NIE JESZ?

NASTĘPUJE GŁĘBOKIE SAMOOCZYSZCZANIE SIĘ TKANEK I OBUMARŁYCH STARYCH KOMÓREK CIAŁA.

Już zaledwie po 72 h głodowania liczba białych krwinek maleje, a po spożyciu pierwszego posiłku organizm rozpoczyna odbudowę „armii komórek odpornościowych” całkowicie nowymi leukocytami!!

Abyś mógł lepie zrozumieć ten proces, wyobraź sobie pewną scenę, którą można idealnie porównać do tego, co dzieje się z ciałem człowieka podczas poszczenia…

Na zewnątrz panuje olbrzymi mróz, a w Twoim domu brakuje prądu… co więc w pierwszej kolejności szukasz? Drewna lub węgla, które mógłbyś spalić w kominku. Jeśli ich nie masz, przeglądasz rzeczy popsute, których nie będzie Ci żal, np. książki i gazety. Niestety mróz dalej trzyma, a Ty już nie masz czym palić, więc rozglądasz się dalej po domu i rozważasz rozkręcenie szuflad w swojej ukochanej komodzie, następnie wrzucasz te części do kominka.

PODOBNIE POSTĘPUJE TWÓJ ORGANIZM…

Podczas pierwszych dni głodówki, musi on wytworzyć ENERGIĘ POTRZEBNĄ DO PODTRZYMANIA ŻYCIA I FUNKCJONOWANIA, a zatem zrobi w Tobie generalny przegląd rezerw.

Na początku „spali” zgromadzone pokłady tłuszczu, pozbędzie się wszystkiego, co jest w Tobie uszkodzone, martwe, zbędne lub chore. Będzie sprzątać to, co przestało działać. Uporządkuje cierpiące organy z powodu niewłaściwego ich traktowania lub szkodliwego od lat odżywiania.

To wysokiego szczebla generalny przegląd nie tylko własnych zapasów, ale także sposobu funkcjonowania.

Jest to z wielkim rozmachem przywracanie wytrąconych z równowagi funkcji organizmu, które są ściśle powiązane z Twoim metabolizmem. To porządkowanie działania organów biorących udział w przemianie materii, a także organów związanych z układem immunologicznym i nerwowym!

Aż trudno ująć w słowa, jak niesamowicie genialną bio-chemiczną maszynerią jest super inteligentny organizm człowieka. W każdej sekundzie życia i bez urlopu wykonuje swoją pracę, aby ratować ciało z kłopotów…

Powinniśmy więc dać mu najwyższy szacunek, uwagę i troskę.

Gdy jesteś na głodówce, Twój organizm jest całkowicie pozbawiony pożywienia z zewnątrz, zaczyna więc podejmować poszukiwania REZERW DO SPALANIA, co za tym idzie, zacznie także czyścić Twoją krew i arterie z odłożonych tam cholesterolowych złogów!

Zajmie się ponadto wszystkimi innymi niepotrzebnymi złogami, które latami, zbierały się w organach.

WIEDZ, ŻE CHORE TKANKI ORGANIZM ZUŻYWA BARDZO SZYBKO.

Oznacza to, że podczas głodówki i autofagii, następuje gruntowne czyszczenie organizmu z niebezpiecznych „bomb z opóźnionym zapłonem”.

UWAGA: Bardzo istotne jest to, że nawet po okresach długotrwałych głodówek, narządy takie jak mózg i serce nie tracą na wadze, podczas, gdy na przykład tkanka podskórna traci 95% swojej wagi!

TO, CO ROBI AUTOFAGIA PODCZAS GŁODÓWKI, JEST IMPONUJĄCE

Ukrywanie przed nami rzetelnej i wartościowej wiedzy, prowadzi do tego, że ludzie zamiast szukać zdrowych alternatyw pochodzących PROSTO Z NATURY… to się jej boją i bez większej analizy przyjmują chemiczne, laboratoryjne farmaceutyki. Coś tu poszło bardzo nie tak!

ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI

Według Totalnej Biologii

Cukrzyca – co sprzyja powstawaniu cukrzycy?

Ktoś cały czas narzuca mi swoją wolę, nie mogę robić tego, czego chcę ciągle muszę robić to, czego chcą inni, a ja chciałbym czegoś innego. Kiedy ktoś ma takie odczucia, wzrasta u niego poziom cukru.

Kluczowe konflikty cukrzycy:

  1. Konflikt oporu ++++++
  2. Konflikt odrazy, obrzydzenia +++

Czyli stawiam opór czemuś, co budzi u mnie odrazę.

Cukrzyca pojawia się w korze mózgowej po stronie prawej męskiej, ponieważ jest to tryb walki. Mózg blokuje produkcję insuliny, zwiększa się poziom cukru we krwi i dzięki temu mogę skuteczniej walczyć i opierać się, ponieważ moje mięśnie mają więcej cukru, a tym samym energii. Synonimem insuliny jest  autorytet. Dlatego mózg blokuje autorytet, władzę, żeby mieć więcej cukru.Więc kiedy pracujemy z osobą z cukrzycą, pytamy kto w jej  życiu jest autorytetem? Ponieważ autorytet zakazuje, więc brakuje nam radości w życiu, słodyczy.Kto ją wkurza najbardziej? Osoba, która ma cukrzycę, zawsze czuje się odsunięta. Może czuje się też niezrozumiana.  Cukrzyca związana jest z paranoją i szukamy, co się wydarzyło w życiu tej osoby, co było początkiem paranoi.

Być może ta osoba została zdradzona, co obudziło tę paranoję. Być może jest ktoś, komu nie może ufać. Dr Sabbah, twórca Totalnej Biologii uważa, że cukrzyca jest najtrudniejsza w odkodowaniu konfliktu, bo osoba, która przeżywa ten konflikt, cały czas stawia opór w terapii i przez tę swoją paranoję, nie ufa nikomu. Dlatego stwierdzenie terapeuty podczas konsultacji, żeby klient nie wierzył w nic, co powiemy, co robimy” – często pomaga zmniejszyć opór, przełamać brak zaufania, bo nie muszę ufać, bo nie muszę wierzyć.

Cukrzyca może powstać w wyniku konfliktu pomiędzy chorym a jego rodziną, rozłąki doświadczonej w domu, utraty kontaktu w obrębie rodziny. Dlatego często mamy do czynienia z następującymi odczuciami:

  • Jestem rodzinnym wyrzutkiem, wszyscy w rodzinie odsuwają się ode mnie.
  • Zostałem odrzucony przez rodzinę i wysłany do szkoły z internatem. To obrzydliwe, ze ja muszę mieszkać z dala od domu, podczas gdy inni zostają w rodzinie.
  • Zostałem wydziedziczony. Tylko ja nic nie dostałem. To wstrętne, odrażające postępowanie.
  • Rodzina daje mi do zrozumienia, że nie należę do nich, np. z powodu innej orientacji seksualnej, wybrania nie tego kierunku studiów, który dla mnie wybrali. Sprzeciwiam się tej niesprawiedliwości.

Od czego zależy, że u kogoś podnosi się i opada poziom cukru?

Wg Totalnej Biologii przyczyną są huśtawki emocjonalne. Aby ustabilizować poziom cukru we krwi należypozbyć się lęków, opanować emocje, które nami targają.

Nie warto więc podobnych konfliktów długo podtrzymywać, ponieważ natura, tego rodzaju programy biologiczne zaprogramowała jako stosunkowo krótkotrwałe.W biologii absolutnie nie jest zwyczajne, ani normalne, żeby ktoś miesiącami tkwił w takim konflikcie. Jest tylko jeden sposób na wyrównanie poziomu cukru: należy rozwiązać wywołujące go konflikty uczuciowe i pozbyć się strachu.

Przy cukrzycy, gdy jesteśmy w okresie wychodzenia z choroby, objawy chorobowe pojawiają się podczas tzw. kryzysu epileptycznego, który występuje w połowie fazy zdrowienia. Jeśli u kogoś podczas aktywnego okresu choroby cukier był za wysoki, podniósł mu się, to u tej osoby podczas kryzysu epileptycznego, już bez żadnego bodźca zewnętrznego (nowego konfliktu czy ponownego wpadnięcia w konflikt), znów podskoczy poziom cukru. Nazywa się to przełomem hiperglikemicznym. Natomiast, gdy poziom cukru był niski, to podczas kryzysu epileptycznego także spada poziom cukru, bez udziału jakichkolwiek bodźców zewnętrznych.

Cukrzyca nie jest dziedziczna. Zresztą, żadna choroba nie jest dziedziczna. Zostało udowodnione i poparte przez naukę, że żadne choroby, zmiany czy specjalne programy biologiczne, nie są przekazywane poprzez informację genetyczną.

Aby u kogoś mogła wystąpić konkretna zmiana, czy zjawisko, musi ten ktoś popaść w podobny, wywołujący tę zmianę konflikt emocjonalny (przy cukrzycy obrzydzenie i opór).

Nawodnienie

JEST KLUCZEM DO ENERGII, A NIE KAWA (i kilka słów o zaparciach)

Im bardziej nawodniony jest Twój organizm, tym więcej energii jest w stanie wytworzyć i tym wydajniejsze staje się każde działanie komórkowe, co prowadzi do mniejszego wyczerpania energii.

Gdy pijesz kawę, doznajesz krótkotrwałego pobudzenia, jednak w rzeczywistości znacznie wyczerpujesz swoją energię.

Kawa jest “trucizną”, a więc Twoje ciało reaguje na nadchodzącą truciznę jak czerwony alarm na statku i gromadzi całą swoją energię na PROCESY JEJ WYDALANIA, a Ty otrzymujesz przypływ STYMULOWANEJ energii w wyniku EKSTREMALNEGO PRZYMUSU, pod jakim znajduje się Twoje ciało.

Kawa często jest używana przez osoby cierpiące na zaparcia, ponieważ powoduje biegunkę, która pozwala się wypróżnić, co wiąże się z poważnymi kosztami dla długoterminowego zdrowia.

Pamiętaj, że gdy jest się odwodnionym, to ​​organizm będzie wytwarzał mniej energii, dlatego właśnie ludzie sięgają po kawę.

Kawa zaburza sen nawet do 72 godzin po spożyciu filiżanki. Z tego powodu sen nie jest stabilny i w związku z tym ciało NIE WYTWARZA ODPOWIEDNIEJ ENERGII NA KOLEJNY DZIEŃ, PONIEWAŻ PRODUKCJA ENERGII NASTĘPUJE PRZEDE WSZYSTKIM W GODZINACH NOCNYCH, GDY SIĘ ŚPI.

Słaby sen prowadzi do zmęczenia i kolejnej filiżanki kawy, która utrzymuje cykl zmęczenia w nieskończoność.

Zaprzestając picia kawy i pijąc wodę, od razu znacznie poprawia się swój poziom energii… po prostu nie zatruwając organizmu.

Jeśli dodamy do tego jedzenie wyłącznie naturalnych pokarmów, (które nie wysysają z nas energii) takich jak owoce, sałaty, delikatne warzywa, orzechy i nasiona, wtedy będzie się mieć obfitość energii bez potrzeby stymulacji.”

Lauren Whiteman

Ssanie oleju

PŁUKANIE UST OLEJEM

 – NA ZDROWE GARDŁO, ZATOKI I TOTALNĄ DETOKSYKACJĘ.

Oczyszczenie zatok, zdrowe gardło, gładka skóra i totalna detoksykacja to niezwykłe właściwości płukanie ust olejem. Jest to sekret Ajurwedy oraz pewnego ukraińskiego lekarza. O tej metodzie po raz pierwszy usłyszałam od mojej Mamy, która usłyszała o niej gdzieś w telewizji. Miałam wtedy bardzo chore gardło i Mama twierdziła, że ssanie oleju (lub inaczej płukanie ust olejem) może niesamowicie mi pomóc w leczeniu.

„Ssanie oleju? Cóż za dziwny pomysł” – pomyślałam i zupełnie to zignorowałam.

Było to wiele lat temu, gdy nie rozumiałam jeszcze istoty chorób, tkwiłam w wirze pracy i zależało mi wyłącznie na tym, aby szybko wyzdrowieć i wrócić do „normalnego” życia. Notorycznie przyjmowałam więc antybiotyki święcie wierząc, że tylko one mogą mi pomóc. Cóż, w ten sposób kumulowałam w sobie efekty chorób i osłabiałam układ odpornościowy. Wpadłam w błędne koło, którego nie widziałam i nie rozumiałam… Oczywiście do czasu :).

Metoda ssania oleju wróciła do mnie, gdy zaczęłam moją przygodę ze zdrowym stylem życia i z Ajurwedą. Później poznałam również metodę ukraińskiego onkologa dr Karacha, którą uważam za niesamowicie skuteczną i godną polecenia! Sam naukowiec przez 15 lat bezskutecznie walczył z przewlekłą chorobą krwi, a także z artretyzmem. Dzięki płukaniu jamy ustnej olejem (dokładniej ssaniu lub zasysaniu oleju) całkowicie wyleczył się z obydwu schorzeń. Ja dzięki tej metodzie pozbyłam się problemu notorycznie chorych zatok (które były powodem przewlekłego bólu głowy), a teraz doraźnie wspieram się nią zawsze wtedy, gdy boli mnie gardło lub pojawia się katar. Działa absolutnie niesamowicie!

Ale zacznijmy od początku, a więc od Ajurwedy. Okazało się, że płukanie jamy ustnej olejem znane jest ludzkości co najmniej od… 5.000 lat! Samo słowo „ajurweda” znaczy „wiedza o życiu” i ma swoje korzenie w starożytnej kulturze wedyjskiej. Jest to niezwykłe, mądre, pełne, zintegrowane, holistyczne podejście do zdrowia i witalności. Na świecie Ajurewda staje się coraz bardziej ceniona, a np. w Kanadzie od lat jest oficjalnie uznaną metodą leczenia, tuż obok leczenia akademickiego. Ajurweda to nie są „zabobony”, czy też jakieś dziwne „czary-mary”, ale starożytna wiedza, która została naukowo zbadana. Współczesny mistrz Ajurwedy Deepak Chopra przypomina, że ​​nauka ta zawiera wskazówki na temat idealnych codziennych i sezonowych procedur, diety, zachowania i właściwego korzystania z naszych zmysłów. Płukanie ust olejem jest tylko jednym, mały, ale ważnym elementem tego wspaniałego systemu, który daje nam zdrowie, wzrost energii i oczyszczenie. Dlaczego? Bo jest bardzo silną i skuteczną detoksykacją.

Podczas normalnego szczotkowania zębów, tylko 60 procent ich powierzchni jest czyszczona, natomiast jama ustna odkażona zostaje jedynie w 10 procentach. Według Ajurwedy, stanowi ona pierwotne źródło rozwoju chorób narządów wewnętrznych.

Nasze usta są siedliskiem dla milionów bakterii, wirusów, grzybów i innych pasożytów, takich jak Candida, czy Streptococcus, które są odpowiedzialne za choroby dziąseł, czy próchnicę zębów. A niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że te z pozoru „tylko dentystyczne” dolegliwości wpływają na funkcjonowanie narządów wewnętrznych i wywołują wiele chorób, takich jak np. zapalenie stawów, choroby serca, czy łuszczyca. Płukanie jamy ustnej olejem w Ajurwedzie jest określane jako Gandhūsa. Lekarze ajurwedyjscy odkryli, że zabieg ten nie tylko oczyszcza jamę ustną, ale również wpływa na kondycję całego naszego ciała. Mówią o tym teksty medyczne sprzed 2000 lat. Olej, który przemieszcza się po ściankach jamy ustnej doskonale pochłania toksyny, zapobiegając rozwojowi wielu chorób.

W Ajurwedzie do zabiegu wykorzystuje się nierafinowany olej sezamowy lub kokosowy, które są cenione ze względu na działanie oczyszczające, rozgrzewające, nawilżające i przeciwzapalne. Wystarczy rano, na czczo, zaraz po przebudzeniu i ewentualnie drugi raz wieczorem, przed pójściem spać płukać jamę ustną 1-2 łyżkami oleju przez 15-20 minut. Olej powinien dostać się w każdy jej zakątek, łącznie z gardłem i migdałkami. Pod żadnym pozorem nie można go połykać! Zebrane są w nim wszystkie bakterie, których w momencie płukania chcemy się pozbyć. Trzeba je wypluć do toalety, a jamę ustną dobrze wypłukać i wyszorować pastą do zębów. Kuracja ta przynosi niesamowite efekty dla naszego zdrowia, jeśli wykonywana jest regularnie. Czy warto się tak męczyć? Moim zdaniem tak. Dzięki temu z pewnością można doświadczyć zwiększenia energii, oczyszczenia skóry, poprawy jakości snu, uregulują się cykle miesiączkowe, zmniejszą się bóle głowy, wypryski, złagodzą się alergie, oczyszczą się zatoki, a co najważniejsze – niesamowicie wzmocni się układ limfatyczny oraz immunologiczny.

W ciągu trzech tygodni płukania ust olejem (tylko rano, na czczo) moje zęby w wyraźny sposób zostały wybielone, skóra stała się gładsza, a pigmentacja poprawiła się. A co najważniejsze – czułam się świetnie, byłam pełna energii i spałam lepiej niż kiedykolwiek. Lekarze uważają, że terapia ta odtruwa cały organizm poprzez usunięcie szkodliwych bakterii i toksyn, a układ odpornościowy staje się czysty i gotów, aby uzdrowić ciało. To niezwykłe, że bakterie, które gromadzą się w jamie ustnej mogą doprowadzić do problemów zdrowotnych w innych obszarach ciała. Dlaczego płukanie ust olejem jest tak skuteczne? Ponieważ bakterie zostają pokryte oleistą membraną, od której nie mogą się uwolnić. Usuwamy je podczas wypluwania oleju. Woda w ten sposób niestety tak nie działa.

Kontynuacją i rozszerzeniem metody ajurwedyjskiej jest metoda ssania oleju słonecznikowego, opracowana przez ukraińskiego onkologa dr. F. Karacha, który w 1992 przedstawił ją podczas spotkania Związku Onkologów i Bakteriologów na terenie byłego ZSRR. Przyjęta początkowo ze sporym sceptycyzmem kuracja wyróżniała się dużą prostotą wykonania i jednocześnie jeszcze większą skutecznością w zwalczaniu różnorodnych schorzeń. Ich lista jest bardzo długa: bóle głowy, zapalenie zatok, katar, bóle zębów, krwawienie dziąseł, próchnica, zapalenie oskrzeli, bóle gardła, zapalenie migdałków, egzema, trądzik, łuszczyca czy choroby żołądkowe, jelitowe, schorzenia serca, choroby układu nerwowego i oddechowego.

Podstawową zasadą tej metody jest nie płukanie, ale ssanie 1-2 łyżek oleju słonecznikowego (najlepiej ekologicznego!). Olej należy umieścić w jamie ustnej, ssąc go między zębami. Zabieg powinien trwać od 15 do 20 minut. Ja w tym czasie robię inne rzeczy, dlatego nie mam poczucia, że „tracę czas”. Najlepiej jest robić to rano, na czczo, ale ja czasem nie przestrzegam tej zasady. Ssanie oleju pomogło mi skutecznie oczyścić zatoki, a teraz jest szybką, doraźną metodą, by pozbyć się kataru i bólu gardła. To po prostu czuć, jak podczas ssania zanieczyszczenia (śluz) dosłownie są wyciągane i usuwane. Coś niesamowitego! Olej łączy się ze śliną, aktywując enzymy odpowiedzialne za pochłanianie toksyn z krwi. Olej staje się białą cieczą, która po wypluciu zawiera mnóstwo bakterii – najlepiej po zabiegu nawet zdezynfekować umywalkę. Trzeba też wypłukać kilkakrotnie usta wodą, aby pozbyć się zalegających w nich toksyn, a następnie dokładnie umyć zęby.

Ja w razie infekcji najpierw ssę olej, a później dokładnie płuczę gardło i jamę ustną moją cudowną miksturą na gardło. Efekt murowany! Wracam do zdrowa w błyskawicznym tempie. W dodatku bez żadnych skutków ubocznych!

Podczas regularnego stosowania tej metody najszybciej widoczne efekty kuracji to bielsze zęby, świeższy oddech czy eliminacja krwawienia dziąseł. Przy dłuższym stosowaniu można zauważyć poprawę stanu skóry, zmniejszenie bólu migrenowego, czy wyleczenie zapalenia oskrzeli. Jednak przewlekłe choroby wymagają nawet rocznej kuracji. Może tak być np. w przypadku chorych zatok, które leczy się długo, jednak w ten sposób naprawdę bardzo skutecznie! Jak się okazało, metodę tę stosuje się pomocniczo nawet w przypadku nowotworów czy AIDS. Należy jednak pamiętać, że wszelkie stany chorobowe w pierwszej kolejności powinniśmy konsultować z lekarzem specjalistą, a następnie, jeśli nie ma przeciwwskazań, rozpocząć domowe „olejowe” leczenie.

Metoda dr Karacha jest nie tylko bardzo łatwa do opanowania, ale również tania. Jedyny ponoszony koszt, to kupno oleju. Reszta „składników” terapii to systematyczność i dobra wola. Według ukraińskiego lekarza, regularne jej stosowanie może przedłużyć wiek naszego życia nawet do 150 lat.

Wierzyć – nie wierzyć? Warto spróbować!

Jad pszczeli

Jad pszczeli – jakie ma właściwości lecznicze?

Jad wytwarzany przez pszczoły miodne (Apis mellifera) to bezwonna, bezbarwna, gorzka ciecz, zawierająca mieszaninę różnych aktywnych substancji, takich jak peptydy, białka o właściwościach enzymatycznych czy biogenne aminy. Mimo że jest toksyną, która może prowadzić do wystąpienia reakcji alergicznej, to posiada także liczne właściwości prozdrowotne. Jakie są wyniki badań dotyczących jadu pszczelego?

Czym jest leczniczy jad pszczeli? Jaki jest jego skład?

Jad pszczeli, inaczej apitoksyna, jest substancją produkowaną przez gruczoły jadowe znajdujące się w odwłokach pszczół miodnych (Apis mellifera) – gatunku hodowanym w celu produkcji miodu i innych produktów pszczelich, takich jak pyłek kwiatowy, pierzga, propolis, kit pszczeli. Owady wytwarzają jad w warunkach zagrożenia, jest to ich mechanizm obronny, dzięki niemu pszczoły mogą się również komunikować między sobą. Co ciekawe, eksperyment przeprowadzony niedawno przez naukowców z Australii, w trakcie którego starano się zrozumieć czynniki biotyczne i abiotyczne wpływające na zmienność składu jadu pszczelego, pokazał, że bardziej agresywne pszczoły wytwarzają bogatszy jad o większej zawartości białka.

Jad pszczeli jest złożoną substancją chemiczną. Większość jego suchej masy stanowią peptydy (m.in. mastoparan, melittyna, apamina, peptyd MCDP) oraz białka o właściwościach enzymatycznych (np. fosfolipaza A2, hialuronidaza, fosfomonoesteraza). Ponadto w jadzie znajdują się:

  • aminokwasy, takie jak histydyna, lizyna, arginina, prolina,
  • biogenne aminy, m.in. histamina i dopamina,
  • fosfolipidy,
  • feromony,
  • biopierwiastki.

Należy pamiętać, że z uwagi na toksyczność jad pszczół z gatunku Apis mellifera może powodować silne reakcje uczuleniowe. Wykazuje jednak szereg pozytywnych właściwości, dzięki czemu jest szeroko wykorzystywany w medycynie czy kosmetologii. Znajdziemy go w niektórych kosmetykach, a także w maściach czy iniekcjach stosowanych w rozmaitych schorzeniach.

Właściwości prozdrowotne jadu pszczelego

Jad pszczół miodnych zawiera wiele związków biologicznie aktywnych, dzięki czemu ma wiele potencjalnych właściwości leczniczych:

  • Przeciwbólowe – chociaż iniekcja jadu pszczelego może początkowo powodować nieprzyjemne odczucia, to udowodniono, że może również znosić dolegliwości pojawiające się w chorobach zapalnych. Wstrzykuje się go wówczas w punkty akupunkturowe (apipunktura). Badania pokazały też, że terapia jadem pszczelim może działać przeciwbólowo w przypadku allodyni (rodzaj bólu neuropatycznego wywołanego bodźcem, który zazwyczaj nie powoduje dolegliwości, np. niska temperatura). W eksperymentach przeprowadzonych na gryzoniach akupunktura jadem pszczelim miała również działanie przeciwbólowe w chorobie zwyrodnieniowej stawów.
  • Przeciwreumatyczne – reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) to przewlekła, autoimmunologiczna choroba zapalna, która prowadzi do nieodwracalnej destrukcji stawów i kości. W jej leczeniu stosuje się: leki biologiczne, glikokortykosteroidy, niesteroidowe leki przeciwzapalne (oraz inne preparaty przeciwbólowe), a także fizykoterapię, kinezyterapię, specjalną dietę. Jednak terapia nie zawsze jest skuteczna, a ponadto może wiązać się z wystąpieniem skutków ubocznych, dlatego pacjenci poszukują metod alternatywnych. Naukowcy oceniali działanie przeciwartretyczne jadu pszczelego na różnych modelach zwierzęcych. Okazało się, że po podaniu podskórnym następuje zahamowanie rozwoju zapalenia wielostawowego u gryzoni. Silne właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe przypisuje się przede wszystkim adolapinie oraz melittynie, które znajdują się w jadzie pszczelim.
  • Przeciwnowotworowe – ze względu na wysoką zachorowalność i śmiertelność leczenie raka pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań medycyny. W związku z tym nieustannie poszukiwane są nowe strategie walki z nowotworami. Za przeciwnowotworowe działanie jadu pszczelego odpowiada kilka różnych związków, a jednym z nich są peptydy – zwłaszcza melittyna. Mogą one indukować śmierć komórek nowotworowych i znacznie zwiększać skuteczność chemioterapii i radioterapii. Mogą także łagodzić migrację komórek nowotworowych poprzez hamowanie angiogenezy i przejścia ze stanu nabłonkowego do mezenchymalnego.
  • Antybakteryjne – związki znajdujące się w jadzie pszczelim mogą prowadzić do lizy komórek bakteryjnych. W badaniach in vivo jad podany myszom zwiększał przeżywalność gryzoni dzięki łagodzeniu objawów zapalenia płuc wywołanego przez gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus).
  • Przeciwwirusowe – jad pszczeli wykazuje działanie przeciwwirusowe przeciwko licznym wirusom otoczkowym (np. wirus grypy A czy wirus opryszczki pospolitej) oraz wirusom bezotoczkowym (np. enterowirus-71 i wirus Coxsackie). Dokładny mechanizm działania jadu jako środka przeciwwirusowego pozostaje jednak niejasny.

Powiązane produkty

Wpływ jadu pszczelego na inne choroby

Schorzenia, w leczeniu których jad pszczeli może znaleźć zastosowanie to przede wszystkim:

  • Zaburzenia neurologiczne – choroba Parkinsona i choroba Alzheimera to schorzenia neurodegeneracyjne prowadzące do postępującego uszkodzenia neuronów (komórek nerwowych). Badania wykazały działanie neuroprotekcyjne jadu pszczelego i pokazały, że może on opóźnić postęp wyżej wymienionych chorób. Efekty obejmowały głównie poprawę wydajności motorycznej oraz łagodzenie zaburzeń pamięci, a także hamowanie stresu oksydacyjnego i tłumienie reakcji zapalnej. Wykazano również, że składniki jadu pszczelego, takie jak melittyna i apamina, miały działanie neuroprotekcyjne przeciwko innym schorzeniom neurologicznym, w tym przeciwko padaczce, zmianom neurobehawioralnym, deficytom pamięci czy stwardnieniu rozsianemu (w badaniach na zwierzętach jad pszczeli zwiększał m.in. ilość mieliny).
  • Choroby skóry – jedno z badań dotyczących jadu pszczelego wykazało, że zmniejsza on nasilenie atopowego zapalenia skóry. Stymuluje produkcję CD55 (ang. decay-accelerating factor), co prowadzi do złagodzenia objawów choroby.
  • Choroby przewodu pokarmowego – jad pszczeli wykazywał w badaniach działanie przeciwzapalne w przypadku takich schorzeń, jak wrzody żołądka, niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby, wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy ostra niewydolność wątroby. Dostrzeżono m.in. działanie chroniące żołądek przed wrzodami wywołanymi kwasem acetylosalicylowym u szczurów oraz działanie przeciwwrzodowe w leczeniu WZJG wywołanego kwasem octowym u myszy.

Grasica

GRASICA…

Zrób kilka uderzeń w grasicę w smutne poranki.

Kilka puknięć, gdy pojawi się niepokój, smutek, lęk…

Kilka codziennych uderzeń prosto w mostek, żeby się obudzić i zrelaksować…

Ale to ma być nieco inne uderzenie niż to, które uczy nas pewna religia, chcąca zniszczyć naszą wibrację i prawdziwą świadomość, aby obarczyć nas tam bólem winy…

W środku klatki piersiowej, za kością, gdzie ludzie dotykają się mówiąc „ja”, znajduje się mały gruczoł zwany GRASICA (TIMO). Jego nazwa po grecku „thýmos” oznacza energię życiową. Grasica rośnie, gdy jesteśmy szczęśliwi i zmniejsza się o połowę, gdy jesteśmy zestresowani, a jeszcze bardziej, gdy zachorujemy.

Ta charakterystyka długo myliła medycynę. Miała zanikać i przestać pracować w okresie dojrzewania, do tego stopnia, że przez dziesięciolecia amerykańscy lekarze bombardowali doskonale zdrowe grasice wysokimi dawkami promieni rentgenowskich, wierząc, że jej „nienormalny rozmiar” może powodować problemy.

Późniejsza nauka wykazała, że nawet kurcząc się po niemowlęctwie, nadal jest aktywna.

Jest jednym z filarów naszego układu odpornościowego, obok nadnerczy i kręgosłupa i jest bezpośrednio połączona ze zmysłami, świadomością i językiem.

Niczym centrala telefoniczna, przez którą przechodzą wszystkie połączenia, tworzy połączenia na zewnątrz i do wewnątrz… Jeśli zaatakują nas drobnoustroje lub toksyny, reaguje natychmiast, wytwarzając komórki obronne. Ale jest też bardzo wrażliwa na obrazy, kolory, światła, zapachy, smaki, gesty, dotyk, dźwięki, słowa i myśli.

Miłość i nienawiść wpływają na nią mocno, a negatywne myśli mają nad nią większą władzę niż wirusy i bakterie.

Ponieważ to negatywne nastawienie nie istnieje w konkretny sposób, grasica próbuje zareagować i słabnie, walcząc z nieznanym najeźdźcą i otwiera przestrzeń dla objawów niskiej odporności, takich jak opryszczka. W zamian pozytywne myśli potrafią aktywować wszystkie Twoje siły, pamiętając, że wiara usuwa góry.

Ciekawym szczegółem jest to, że grasica jest dobrze przywiązana do Serca, przez co ostatecznie zdobywa wszystkie zasługi w odniesieniu do uczuć, emocji, decyzji, sposobu mówienia, słuchania, stanu umysłu itp.”

Na przykład, kiedy Twoje Serce jest jakby ,,ściśnięte” ujawnia to prawdziwą sytuację grasicy, która odruchowo angażuje Serce w problem. Sama czakra Serca, źródło energii jedności i współczucia, ma więcej wspólnego z grasicą niż z Sercem i to w tej czakrze, zgodnie z naukami buddyjskimi, zachodzi przejście ze stanu zwierzęcego do stanu ludzkiego.

~ Hevina

Fragmenty wierszy

Srebrników parę

Sprzedał ojca, sprzedał matkę,
za srebrników pięknych parę,
myslał tylko o bogactwie,
rzadzić chciał na wielką skalę.

Zdrada jednak nie jest słodka,
przyjdzie czas by się rozliczyć,
sprawiedliwość go dopadnie,
będzie cierpiał, będzie niczym.

Złote ręce

Wielu chce być urzednikiem
i nie ważne, gdzie pracować,
chcą by lekko w życiu było,
nie z chwastami się mocować.

Len i nieuk chce łatwizny,
nic nie robić, wykorzystać,
myśli, że jest bardzo cwany
lecz jest głupcem, oczywista.