KOBIETO… PRZESTAŃ NIENAWIDZIĆ CIAŁA, KTÓRE UTRZYMUJE CIĘ PRZY ŻYCIU.
Kobiety, posłuchajcie mnie przez chwilę całym swoim sercem. Przestańcie stawać przed lustrem i doszukiwać się w sobie wad. Przestańcie wmawiać sobie, że nie jesteście wystarczająco ładne, wystarczająco szczupłe, wystarczająco młode czy wystarczająco idealne. Wasze ciało nie jest problemem. Wasze ciało jest dowodem. Dowodem na to, że przetrwałyście dni, w których nie miałyście siły wstać, a jednak wstałyście. Dowodem na to, że kochałyście nawet wtedy, gdy wasze własne serce było złamane. Dowodem na to, że dźwigałyście na swoich barkach rodziny, dzieci, ból, strach, pracę, wyczerpanie i ciche łzy, o których nikt nie wiedział. Ten brzuch, który ukrywacie pod luźnym T-shirtem, być może kiedyś nosił w sobie życie. Te biodra, których nienawidzicie, niosły was nawet wtedy, gdy wasza dusza chciała już ze wszystkiego zrezygnować. Te dłonie, które nie są już „idealne”, trzymały dzieci w czasie gorączek, pracowały aż do wyczerpania i przytulały innych, gdy same potrzebowały uścisku.
A jednak tak wiele kobiet każdego dnia staje przed lustrem i szepcze do siebie, że nie są wystarczająco dobre.
Kto nauczył was patrzeć na siebie oczami pełnymi okrucieństwa? Kto powiedział wam, że wartość kobiety kończy się wraz z pojawieniem się pierwszej zmarszczki? Kto zadecydował, że blizna jest czymś, czego należy się wstydzić? Nie. Każda zmarszczka to doświadczenie. Każda blizna to świadectwo siły. Każda fałdka to część historii kobiety, która udźwignęła więcej, niż ktokolwiek zdołał dostrzec. Twoje ciało nie zmieniło się dlatego, że poniosłaś porażkę. Zmieniło się dlatego, że żyłaś. I wiesz co? To nie jest słabość. To kobieca siła w swoim najprawdziwszym wydaniu.
Więc przestań się dziś ukrywać. Przestań przepraszać za przestrzeń, którą zajmujesz. Przestań ranić samą siebie słowami, których nigdy nie wypowiedziałabyś do kobiety, którą kochasz.
Bo być może właśnie teraz ten tekst czyta kobieta, która jest zmęczona. Kobieta, która czuje się brzydka. Kobieta, która – po porodzie, po chorobie, po zdradzie lub po latach opiekowania się wszystkimi wokół – zapomniała o własnej wartości.
I tej właśnie kobiecie chcę powiedzieć jedno:
Twoje ciało nie jest twoim wrogiem. Jest domem, który utrzymywał cię przy życiu we wszystkich twoich najmroczniejszych dniach.
Spójrz więc dziś w lustro inaczej. Nie jak na pomyłkę. Lecz jako cud – kobietę, która nigdy się nie poddała.
Za co jesteście mu dziś wdzięczne?

