Jod to “bardzo gorący kartofel”, który budzi niebywałe kontrowersje, szczególnie w kontekście Hashimoto ( który jest wręcz trucizną w oczach endokrnologów) i niedoczynności tarczycy. Większość ludzi myśli, że jod to tylko tarczyca. To błąd. Tarczyca to tylko “dyspozytornia”, ale odbiornikiem jodu jest każda jedna komórka naszego ciała – od jajników, przez piersi, po żołądek i mózg.

Każda komórka naszego ciała posiada receptor “gniazdko” do którego podłącza się jod, aby komórka mogła wytworzyć energię. Niestety, żyjemy w świecie toksycznym w którym dominują inne fluorowce jak chlor, fluor i brom. Mają zbliżoną strukturę do jodu, a co istotne ich “wtyczki” pasują do “gniazdka” komórki gdzie powinien podpiąć się jod. To metaboliczny ‘hamulec ręczny” nazywany blokadą receptora.

Jodu w środowisku jest jak na lekarstwo, natomiast pozostała trójka fluorowców zwana halogenami, zalewa toksycznością współczesne otoczenie. W organizmie zachowują się, agresywnie, “przepychają się”, a biedna komórka ktora jest w deficycie jodu bierze co jest pod ręką. Halogeny zalegające w komórce blokują napływ innych minerałów, a szczególnie magnezu.

Gdy komórka nie dostaje jodu, zaczyna „puchnąć” i tworzyć zmiany strukturalne (np. w tarczycy, piersiach czy jajnikach), próbując desperacko wyłapać choćby śladowe ilości jodu z krwi. Jedynym realnym sposobem na pozbycie się “przebierańców” jest podanie odpowiedniej dawki jodu. Jod działa jak “wykidajło”. Jest silny i fizycznie wyrzuca fluor czy brom z komórki, które trafiają do obiegu. kończąc “żywota” w pęcherzu moczowym. Nazywamy to detoksem bromowym, który zachodzi tylko wtedy, kiedy w organizmie jest pod dostatkiem magnezu, soli i wody.

Teraz staje się zrozumiałym, że detoks potrzebuje minerałów, aby toksyny wyrzucone przez jod nie truły nas w drodze eliminacji.Jod to jedyny pierwiastek, który potrafi zrobić porządek, działa jak ekipa sprzątająca, która wyrzuca toksyny i dostarcza właściwe paliwo. Ale, jest jedno ale? Jod bez magnezu i selenu jest jak dolewanie benzyny do ognia. Wyraźnie należy podkreślić, że jod to ostatni proces nasycenia. Czyli najpierw magnez to fundamenymt, sól transport i na końcu jod czyli energia.

Teraz spójrzmy na autorytety. Dr David Brownstein to amerykański lekarz, który jest absolutnym światowym autorytetem w dziedzinie jodu. To on stworzył tzw. Protokół Jodowy, z którego korzystają dziś niemal wszyscy naturoterapeuci na świecie. Odczarował jod badając tysiące pacjentów i udowodnił, że 95% ludzi ma drastyczny niedobór jodu, co jest przyczyną epidemii chorób tarczycy i raka piers. Jako pierwszy nagłośnił temat tego, jak fluor, chlor i brom blokują nasz metabolizm.

Brownstein naukowo opisał, że jod potrzebuje “ochrony” w postaci soli, magnezu, selenu i witaminy C. Bez jego badań bardzo możliwe, że bralibyśmy jod “na oślep” Jednocześnie stał się wrogiem numer jeden koncernów farmaceutycznych. Jego wątpliwości były bardzo mocno ugrutowane w odniesieniu do statystycznego Japończyka, który spożywa średnio 13 000 mikrogramów jodu dziennie zajadając się wodorostami. Wskaźnik raka piersi, prostaty i tarczycy jest tam najniższy na świecie.

Kto więc śmie twierdzić, że dawka 150 mikrogramów jest standardem, a jej przekroczenie jest toksyczne?- pyta Brownstein. Ustalone dawki są jedynie po to, by nie dostać wola tarczycowego, ale są śmiesznie za niskie, by ochronić piersi, jajniki czy mózg. Nieoceniony jest jego wkład w bezpieczeństwo suplementacji jodem. Kiedy zauważył, że niektórzy pacjenci czują się po jedzie źle, ustalił listę bezpieczników, bez których nie wolno dotykać jodu.

Zły stan po zażyciu wynika z braku minerałów, a z niczego więcej. Znów wracamy do punku od którego zaczęliśmy przygodę, czyli:

Sół kłodawska, bez soli jod krąży we krwi i nie działa, a my czujemy się fatalnie.

Magnez, uspokaja reakcję na nagły przypływ energii

Selen (200 mcg): Chroni tarczycę przed stanem zapalnym

Witaminy B2 i B3: Pomagają w procesie “organifikacji” jodu (żeby stał się częścią hormonu)

.Dr Mark Sircus wspomniany wczoraj w kontekście magnezu, idzie jeszcze dalej. Jod to nie tylko metabolizm, to najskuteczniejszy antybiotyk. Według niego jod zabija wirusy, bakterie i grzyby (jak Candida), na które antybiotyki i leki już nie działają. Podkreśla, że wiele osób z tężyczką i chronicznym zmęczeniem ma w sobie „ukryte infekcje” a jod wchodzi tam i robi czystkę, której nic innego nie potrafi dokonać.

Sircus uwielbia podawanie jodu przez skórę (smarowanie płynem Lugola). Twierdzi, że skóra to „drugi żołądek”,. a organizm sam pobierze tyle jodu, ile potrzebuje. Jeśli plama znika szybko – jesteś głodny jodu, a jeśli zostaje długo – jesteś nim nasycony.

Podobnie jak w przypadku magnezu uważa, że jod działa najlepiej w środowisku zasadowym. Jego zdaniem picie wody z odrobiną sody i branie jodu to najsilniejsza kombinacja na „odkwaszenie” organizmu i doładowanie mitochondriów. Jeśli Twój organizm jest wiecznie zainfekowany, a metabolizm leży na łopatkach, to prawdopodobnie dlatego, że brakuje Ci jodu, by ‘wybić’ intruzów.

Klamrę jodu domyka Morley Robbins i jego protokół RCP (Root Cause Protocol) . To absolutny biochemiczny detektyw, który patrzy na organizm jak na wielką sieć połączeń. Dla Morleya jod jest jak zapalenie światła w ciemnym pokoju. Jeśli w naszym organizmie panuje bałagan biochemiczny i mamy niedobory magnezu, nadmiar “wolnego” żelaza, brak miedzi, to jod ujawni ogarnąć chaos. Uważa, że jod jest kluczowy, ale nie może być wprowadzony, dopóki nie opanujesz stresu oksydacyjnego.

Twierdzi, że jod pomaga regulować gospodarkę żelazem. Kiedy masz niedobór jodu, żelazo zaczyna “rdzewieć” w tkankach (zamiast być w hemoglobinie), co powoduje stany zapalne. Jod pomaga to żelazo “poruszyć”, ale – ponownie – potrzebuje do tego magnezu i miedzi

No i zostaje pytanie, brać, czy nie brać, bo jak widać zależności trochę jest.Jeśli ktoś ma tężyczkę, Hashimoto lub zablokowany metabolizm, to jod jest mu niezbędny, by wyjść z matni. Ale jeśli weźmie go „z marszu”, to tak, jakby wrzucił granat do szamba – nastąpi gwałtowny wyrzut toksyn (bromu, fluoru), z którym organizm sobie nie poradzi.

Chcesz odblokować metabolizm? Zacznij od fundamentu, o którym piszę od miesięca Gdy poczujesz, że magnez Cię uspokoił, a sól nawodniła – wtedy jod będzie tym, co postawi Cię na nogi.

Przeanalizowałem wykłady Barbary Kazany. To kopalnia wiedzy, która idealnie wpisuje się w naszą narrację o „odblokowywaniu metabolizmu”. Barbara mówi o jodzie w sposób bardzo odważny, nazywając go „wielkim czyścicielem”. Ponieważ o jodzie wie wszystko, nie będę się wychylał, tylko zaproszę chętnych, którzy chcieliby domknąć klamrę aby wyjść z biochemicznej matni do zapoznania się z jej podcastami. Dziś rano pani Barbara przyswaja mi 3 linki, które zostawię w komentarzu.

Na koniec, co najbardziej utkwiło mi w głowie, bo sam mam Hashimoto i niedoczynność, Barbara Kazana używa tu genialnego porównania: podawanie hormonu (T4) bez jodu to jak dawanie psu pustej miski. Pies (tarczyca) niby widzi ruch, ale nadal jest głodny.

Dariusz Rozbicki