Ciekawostki

Wszystko jest możliwe

5 minut do stanu gamma prosty rytuał, który możesz zrobić dziś

Czy wiesz, że wystarczy kilka minut dziennie, aby dosłownie przeprogramować swoją podświadomość?

Nie musisz czekać na „idealny moment”, specjalne warunki ani długie medytacje.

Masz w sobie narzędzie, które działa tu i teraz i jest prostsze, niż myślisz.

To wejście w stan gamma – najwyższą częstotliwość fal mózgowych, w której Twoja świadomość i podświadomość pracują w idealnej harmonii.

Dlaczego gamma?

Bo w tym stanie Twoje afirmacje i intencje nie zatrzymują się na powierzchni.

One wchodzą głęboko w podświadomość tam, gdzie zapisane są wszystkie schematy i wzorce, które kierują Twoim życiem.

To właśnie dlatego w gamma możesz:

  1. szybciej przeprogramować ograniczające przekonania,
  2. wzmacniać zdrowie i poczucie spokoju,
  3. przyspieszać manifestację marzeń.

5-minutowy rytuał gamma

Spróbuj tego prostego ćwiczenia już dziś:

1️⃣Usiądź wygodnie i połóż dłonie na sercu.

2️⃣Weź 5 głębokich oddechów – wdech nosem, spokojny wydech ustami.

3️⃣Skup się na uczuciu wdzięczności – pomyśl o jednej rzeczy, za którą jesteś teraz naprawdę wdzięczna.

4️⃣Kiedy poczujesz ciepło w sercu, powiedz w myślach:1„Moje myśli tworzą moją przyszłość.”

5️⃣Zatrzymaj się na tym uczuciu przez chwilę i pozwól, by rozlało się po całym ciele.

To tylko 5 minut a Twoja podświadomość zaczyna przyjmować nowe programy.

Twoje myśli są nasionami

Pamiętaj każda myśl, którą wybierasz, to nasiono.

Jeśli powtarzasz w głowie „nie dam rady”, siejesz zwątpienie.

Ale jeśli powtarzasz „moja przyszłość jest pełna możliwości”, siejesz pewność i obfitość.

W stanie gamma te nasiona zakorzeniają się szybciej i głębiej.

To dlatego Gamma Mind Method jest tak skuteczna bo łączy naukę, podświadomość i praktyczne narzędzia, które działają już po kilku minutach.

5 minut, które mogą zmienić wszystko

Nie potrzebujesz godzin medytacji ani lat praktyki.

Potrzebujesz decyzji, że dziś dasz sobie 5 minut by nauczyć swoje ciało i podświadomość nowego sposobu życia.

Jeśli chcesz nauczyć się, jak świadomie wchodzić w stan gamma i programować swoją podświadomość na zdrowie, spokój i manifestację marzeń – umów się na sesję Gamma Mind Method.

Bo Twoja przyszłość naprawdę zaczyna się od jednej myśli.

Twoje marzenie zasługuje na plan

Czy wiesz, że manifestacja działa najsilniej wtedy, gdy masz jasną strukturę i codzienny rytuał?

Nie wystarczy tylko „chcieć” trzeba wiedzieć, jak prowadzić swoją energię i podświadomość, żeby marzenie stało się rzeczywistością.

Wedle twojej wiary

Dlaczego jeden mówi, że życie jest ciężkie, a drugi, że lekkie — i obaj mają rację?

Bo rzeczywistość nie jest obiektywna — jest lustrzana.

Każdy człowiek nie doświadcza „tego samego świata”, tylko swojej wersji świata — wynikającej z jego stanu świadomości, przekonań, emocji i częstotliwości rezonansu.

Kto wierzy, że życie jest ciężkie, przyciąga sytuacje, ludzi i emocje, które potwierdzają tę wibrację ciężkości.

Kto wierzy, że życie jest lekkie i wspierające, doświadcza synchroniczności, okazji i harmonii, które potwierdzają lekkość.

Obydwoje mają rację.

Bo kwantowe pole reaguje nie na „to, czego chcesz”, tylko na to, czym jesteś.

Dwa światy – dwa języki rezonansu

Człowiek z niskiej częstotliwości (ciężkość):

„Życie zawsze rzuca mi kłody pod nogi.”

„Nie mam szczęścia, wszystko wymaga walki.”

„Ludzie mnie zawodzą.”

„Muszę się starać, żeby w ogóle coś wyszło.”

„Świat jest niesprawiedliwy, trzeba się pilnować.”

Człowiek z wysokiej częstotliwości (lekkość):

„Życie zawsze prowadzi mnie tam, gdzie mam być.”

„Wszystko przychodzi w swoim czasie, gdy jestem gotowy.”

„Ludzie pojawiają się, by mnie wspierać.”

„Nie muszę się starać — wystarczy, że jestem obecny.”

„Świat jest moim sprzymierzeńcem, nie wrogiem.”

Obaj mają rację — bo obaj tworzą rzeczywistość zgodną z wibracją własnych słów.

Z poziomu fizyki kwantowej

Każda cząstka istnieje w superpozycji wielu możliwych stanów.

Dopiero akt obserwacji (intencji + uwagi) sprawia, że rzeczywistość „kolapsuje” do jednej wersji — tej, z którą rezonujesz.

Myśl → fala prawdopodobieństwa,

Uwaga + emocja → energia obserwacji,

Efekt obserwatora → kolaps fali, czyli manifestacja.

Dlatego:

„Wedle Twojej wiary będzie Ci dane”

to nie tylko duchowy cytat — to dokładny opis mechanizmu kwantowego.

Pole kwantowe nie ma opinii. Jest jak lustro: odbija dokładnie tę częstotliwość, którą zasilasz uczuciami, myślami i wiarą.

Z poziomu świadomości

Kto mówi „życie jest ciężkie”, emituje:

niską wibrację (lęk, żal, brak zaufania),

skurcz pola serca,

brak przepływu energii.

Świat odbija mu jego skurcz — więc doświadcza „ciężkiego” życia.

Kto mówi „życie jest lekkie, wszystko mi sprzyja”, emituje:

zaufanie, wdzięczność, lekkość, ciekawość,

otwarte pole serca,

przepływ energii.

Świat odbija jego otwartość — więc doświadcza życia lekkiego.

Prawo rezonansu w praktyce

Nie dostajesz tego, czego pragniesz. Dostajesz to, czym jesteś.

Nie walczysz o zmianę świata. Zmieniasz częstotliwość — a świat sam się dostraja.

Nie naprawiasz lustra. Zmieniasz wyraz twarzy — a odbicie się zmienia.

Przekaz końcowy

Rzeczywistość nie jest dobra ani zła.

Jest po prostu rezonansem twojej wewnętrznej częstotliwości.

Jeśli mówisz: „Życie jest ciężkie” — Wszechświat odpowiada: „Niech tak będzie.”

Jeśli mówisz: „Życie jest lekkie i wszystko mi sprzyja” — Wszechświat również mówi: „Niech tak będzie.”

I w obu przypadkach — mówi prawdę.

Z wdzięcznością za świadomość, że nic nie trzeba zmieniać na zewnątrz.

Wystarczy zmienić częstotliwość w sobie

Piec murarski

UZDROWIAJĄCA MOC SŁOWIAŃSKIEGO PIECA MURARSKIEGO

Leczniczy efekt przegrzania organizmu na piecu jest w dużej mierze związany z materiałami, z których został zbudowany. Cegły piecowe powstały z cegły wypalanej – materiału, który doskonale przewodzi ciepło podczerwone. Promieniowanie cieplne emanujące z nagrzanych cegieł odpowiada naturalnemu promieniowaniu organizmu człowieka, co oznacza, że ​​organizm odbiera je jako własne. Zdrowe i gładkie ciepło promieniujące z piekarnika przegrzewa cały organizm i przyczynia się do wzrostu i gojenia się żywych komórek.

Kanapa na piecu była czymś w rodzaju dużego grzejnika ogrzewającego całe ciało, a pojedyncza wypalona cegła promieniująca gładkim, suchym ciepłem, która została podgrzana w piecu, a następnie owinięta tkaniną, została osobno przyłożona do dotkniętego obszaru.

Bóle reumatyczne stawów, kręgosłupa i rwa kulszowa wymagały dłuższego okresu leczenia. W leczeniu łagodnego przeziębienia pacjentowi podawano do picia wywar z suchej maliny z miodem i kazano mu jak najdłużej przyciskać pięty do rozpalonych cegieł, leżąc na ciepłym piecu. Po takim zabiegu następnego dnia po chorobie nie było bólu gardła.

Przeziębienia, a także rwę kulszową leczono na piecu i przy pomocy glinianych kubków. Po kąpieli parowej (saunie) pacjent kładzie się na piecu z opuszczonym brzuchem. Następnie przekroili kilka ziemniaków na pół i wbili w nie trzy zapałki lub cienkie suche patyczki brzozowe. Zapalali zapałki, umieszczali ziemniaka na chorym miejscu i przykryli górę małym glinianym kubeczkiem, który przyklejał się do skóry jak pojemniki z lekarstwami. W ten sposób umieścili również inne kubki na ciele. Gdy po kilku minutach kubki odpadły, ziemniaki wyjmowano, pacjentowi podano wywar malinowy do picia, owinięto szczelnie ciepłym kocem i pozostawiono do spania na piecu do rana.

Gdzieś przed spaniem na piecu chory wziął kąpiel w wodzie z roztopionego śniegu. Na piecu topili śnieg z ogrodu w dużych garnkach i jednocześnie ogrzewali jeden lub kilka kamieni z piaskowca. Śnieżną wodę wlewali do dużej drewnianej beczki w pobliżu pieca i jednocześnie zanurzali w niej rozgrzane kamienie. Kiedy woda z kamieni się rozgrzała, pacjent zanurzał się w beczce i siedział, aż się porządnie spocił. Następnie wycierali chorego do sucha, dawali mu do picia wywar malinowy i kładli spać na rozgrzanym piecu.

Stare duże piece miały duże wysokie palenisko, który był używany jako „kopalnia piecowa” w przypadku chorób przewlekłych i długotrwałych. Osoba dorosła mogłaby w nim wygodnie i wyprostować się. Zamiatali popiół i węgiel drzewny z dobrze nagrzanego pieca, dokładnie wyczyścili dno pieca i wrzucili do pieca szczyptę mąki. Jeśli mąka się nie paliła, oznaczało to, że temperatura pieca była odpowiednia do użycia w formie min. Na podłodze układano specjalnie przygotowane deski z lipy, olchy, osiki lub wyściełano wilgotną słomą. Następnie wstawili do piekarnika drewniany kociołek z gorącą wodą i radośnie gotowali na parze. W Rosji wykorzystywano do tego celu wszechobecne kopalnie parowe…

Według starożytnych przekazów ogień w piecu pomagał leczyć krwawiące rany i skaleczenia. Uzdrawianie popiołem z pieca było szeroko stosowaną praktyką, ponieważ popiół był dostępny w każdym domu. Na przykład zalecali stosowanie popiołu do leczenia złamań. Popiół z różnych gatunków drewna stosowano także przy różnych chorobach.

Zabiegi z dymem z palących się ziół stosowano nie tylko do oddymiania pomieszczeń, ale także do inhalacji i były powszechnie znane. Najprostszym inhalatorem, za pomocą którego otrzymywali dym o określonych właściwościach leczniczych, była zwykła rozpalona do czerwoności cegła. Wsypali zmielone ziele na rozpaloną do czerwoności cegłę, która zaczęła się tlić i wydzielać gęsty, aromatyczny dym. Pacjent pochylał się nad cegłą i wdychał dym z ziela lub mieszanki ziół.

Kamila Gackowska

Jeść małą łyżeczką

TRZEBA UMIEĆ JEŚĆ MAŁĄ ŁYŻECZKĄ

W 1964 roku młody ziomeczek przeniósł się do Hollywood, aby zostać aktorem. Takich leszczy jak on, była cała masa.

Wylewali się z każdego kolejnego autobusu. Szukając szans na sławę i hajs. Chcąc udowodnić coś sobie i innym.

Wszyscy się spieszyli. Młody ziomek nie.

Nazywał się Ford. Harrison Ford.

Matka Forda była aktorką, której się nie udało. Jego ojciec pracował w reklamie.

I wyrobił w nim jedną zajebiście ważną cechę charakteru: musisz zapier… żeby odnieść sukces. To nigdy nie jest łatwe, to rzadko jest przyjemne, a ludzie widzą tylko efekt a nie drogę, która do tego prowadzi, więc szybko się zniechęcają. I odpuszczają. A do prawdziwego sukcesu jedzie się na długim dystansie.

Przez 10 lat Ford grał drobne, ale za to ciężko zdobyte role w telewizyjnych telenowelach. Zazwyczaj gównianych.

Ba w 1968 roku pracował jako operator kamery na jednej z tras koncertowych The Doors.

Kiedy już miał być przełom i francuski reżyser Jacques Demy wybrał Forda do głównej roli w swoim pierwszym amerykańskim filmie, weto postawił producent.

– On nie ma przyszłości – powiedział lekceważąco o Fordzie. Weź kogoś bardziej doświadczonego.

To Demy wziął.

A Ford, który miał już żonę i dwójkę dzieci wziął się za stolarkę, której uczył się z książek wypożyczonych z biblioteki w Encino.

– Miałem wtedy dom, który chciałem wyremontować. To była ruina. Inwestowałem pieniądze w narzędzia, ale brakowało mi na materiały. Potrzebowałem kasy. I zrozumiałem, że stolarstwo to może być niezły sposób na zarabianie na życie – mówił.

A jednocześnie mógł szukać ról.

Zarabiał więcej jako stolarz, niż jako aktor. I okazało się, że dzięki stolarce poznaje wielu wpływowych ludzi, którzy mają jeszcze bardziej wpływowych znajomych.

W ten sposób dostał szansę na przesłuchanie do filmu American Graffiti w reżyserii Georga Lucasa. Ford zdobył rolę.

Kariera? Sukces? Szampan? Gówno.

Pewnego dnia kumpel, który pracował dla reżysera Francisa Forda Coppoli (mentora Georga Lucasa), zaczął jęczeć Fordowi, że ma dla niego robotę.

Bo Francis przy wejściu do nowego biura zażyczył sobie mieć portyk.

I ten portyk był. Ale żaden stolarz, nie chce go zamontować.

Fordowi było trochę głupio. Bo Coppola i Lucas znali go głównie jako aktora.

Kumpel jak to kumpel, jęczał i jęczał, zrób to, proszę.

Ford w końcu się zgodził. Warunek?

– Robię to tylko nocą. Żeby mnie nikt tam nie widział – zastrzegł.

I pewnego dnia o 8 rano, kiedy Ford w pasie z narzędziami, właśnie zamiatał podłogę, niespodziewanie wparował do biura George Lucas i aktor Richard Dreyfuss. Żeby zrobić pierwsze castingi do takiego niewielkiego filmu, który nazywał się Star Wars.

Czy Ford wiedział o castingu?

Owszem. Ale „Lucas powiedział jego agentowi, że chce nowych twarzy, a nie tych samych ludzi z American Graffiti”.

Żeby było zabawniej Richard Dreyfuss występował w American Graffiti, razem z Fordem.

Jak widać, jego twarz nie była opatrzona.

– Powiedziałem cześć, porozmawialiśmy, i to by było na tyle – stwierdził Ford.

Dalej montował ten zyabany portyk.

Ale ponieważ Ford był ciągle rano w pobliżu, to go poproszono o pomoc w przesłuchaniach. Czytał kwestie z kandydatami do wszystkich ról.

Do roli Hana Solo startowali Tom Selleck, Christopher Walken, Kurt Russell oraz Al Pacino. Ford czytał również od cholery dialogów z kandydatkami na księżniczkę Leję.

Robił to za darmo, to była tylko przysługa. I tak przez 300 castingów. A przystojny, cyniczny stolarz był nagle najlepszy. W końcu, do nędzy, znał wszystkie postacie i wszystkie dialogi.

Przypominam, czytał je już 300 razy. Wiedział, jak to się robi.

Efekt był prosty niczym hotdog: rolę zaproponowano Fordowi. Na ostatniej prostej wyprzedził Christophera Walkena.

Później Mark Hamill, który grał Luke’a Skywalkera, przyznał, że podziwiał zdolność Forda do przekształcania dialogów swojej postaci.

Ford wykreślał kwestie w scenariuszu i zastępował je zmienionymi wersjami, które jego zdaniem lepiej pasowały do

postaci Hana Solo.

Wypracował swój sukces, mimo że nie dawano mu na to szans.

Małą łyżeczką.

A stolarzem był jeszcze długo.

Nawet kiedy miał za sobą całą oryginalną trylogię „Gwiezdnych wojen” i pierwszy film z serii „Indiana Jones”.

Tyle że jego warsztat był już przy domu w Beverly Hills.

Fragmenty wierszy

Srebrników parę

Sprzedał ojca, sprzedał matkę,
za srebrników pięknych parę,
myslał tylko o bogactwie,
rzadzić chciał na wielką skalę.

Zdrada jednak nie jest słodka,
przyjdzie czas by się rozliczyć,
sprawiedliwość go dopadnie,
będzie cierpiał, będzie niczym.

Złote ręce

Wielu chce być urzednikiem
i nie ważne, gdzie pracować,
chcą by lekko w życiu było,
nie z chwastami się mocować.

Len i nieuk chce łatwizny,
nic nie robić, wykorzystać,
myśli, że jest bardzo cwany
lecz jest głupcem, oczywista.