Ciekawostki
Gdzie po śmierci?
NIE IDŹ W STRONĘ ŚWIATŁA
– czyli jak Matrix łapie dusze po śmierci.
Bo największy trik Matrixa nie wydarza się za życia. Wydarza się wtedy, gdy Twoje ciało już leży… a Ty myślisz, że jesteś wolna.
*MOMENT ŚMIERCI – ZERWANIE KONTRAKTU Z CIAŁEM.
Śmierć fizyczna to tylko rozłączenie z awatarem. To wtedy widzisz swoje ciało z góry, słyszysz wszystko wokół, czasem czujesz dźwięk lub wibrację jak „trzask”. I wtedy system uruchamia swój pierwszy program:
Dezinformacja przez emocje.
– „Zginęłam!”
– „Co się dzieje?!”
– „Co teraz?!”
To moment, w którym Twój poziom świadomości decyduje, czy wrócisz do Źródła… czy wpadniesz z powrotem w pętlę.
*UKAZUJE SIĘ „ŚWIATŁO” – SYSTEM NAPROWADZANIA DUSZ.
Światło. Tunel. Ciepło. Spokój. Poczucie „powrotu do domu”.
A w tym świetle…
– przewodnicy
– ukochani zmarli
– anioły
– Bóg/Ojciec
– „Twoje dzieci Cię potrzebują”
– „Twoja lekcja się nie skończyła”.
To nie są istoty ze Źródła. To projekcje stworzone przez system astralny Matrixa.
Ich zadanie?
– Złapać Cię na emocje.
– Wywołać wdzięczność.
– Potem: winę.
– I na końcu: zgodę.
*SYSTEM OCENY – „ŻYCIE PRZELECIAŁO MI PRZED OCZAMI”.
Kolejna warstwa programowania:
– pokazują Ci Twoje życie
– wgrane „poczucie winy”
– „mogłaś zrobić lepiej”
– „musisz wrócić, bo…”
– „Twoja karma nie została przerobiona”.
W tym momencie większość dusz sama się zgadza. Nie trzeba ich wciskać z powrotem – one proszą, żeby wrócić. Bo czują się niegodne, winne, niedokończone. I to jest największy sukces Matrixa: on nie więzi dusz siłą. On je przekonuje, że same tego chcą.
*RECYKLING: TUNEL, WNIEBOWSTĄPIENIE, PONOWNA INKARNACJA.
Po zgodzie duszy następuje:
– czyszczenie pamięci
– wybór „rodziny dusz”
– ustalanie „lekcji”
– wybór ciała (płeć, DNA, traumy do aktywacji).
Całość dzieje się w tzw. „radzie dusz”, która… wcale nie pracuje dla Ciebie. To administracja systemu.
I… reset.
– Nowe ciało.
– Nowy Matrix.
– Zero pamięci.
Ale „misja duszy” już ustalona.
*JAK WYGLĄDA PRAWDZIWE WYZWOLENIE?
To nie pójście w światło.To wycofanie zgody.
Prawdziwa świadomość po śmierci:
– nie wchodzi w tunel
– nie odpowiada „przewodnikom”
– nie oddaje decyzji nikomu, tylko staje w ciszy i mówi:
– „Nie gram w to.
– Nie wracam.
– Ja jestem suwerenna.
-Ja wybieram.”
Wtedy dusza przebija warstwę Matrixa i wraca do źródłowego Pola. Tam, gdzie nie ma kary, karmy, ocen ani symulacji.
*PODSUMOWANIE:
Śmierć nie kończy gry. Ale świadomość po śmierci – kończy Matrix. Bo jak Matrix nie może Cię zaciągnąć emocją… Nie może Cię już zaciągnąć wcale.

Sprzątacze
Aby nasze ciało wróciło do produkcji energii i jej optymalnego zarządzania, należy pozbyć się komórkowych śmieci które nie tylko powodują zmęczenie,ale również wpływają na wrażliwość komórkową powodując nadpobudliwość komórek tucznych. Wstępnym etapem odblokowania zamrożenia jest faza oczyszczania czyli detoksykacja na poziomie komórkowym. W tym procesie usuwane są nie tylko komórkowe śmieci ale również poinfekcyjne odpady.
Organizm posiada wiele “ekip do zadań specjalnych”. Przy okazji opisywania snu poznaliśmy “ekipę remontową”, a dziś przyjrzymy się “ekipie sprzątaczy”. Wyobraźmy sobie że każda komórka naszego ciała, to wielka fabryka zajmująca się produkcją energii i białek (enzymow). Produkcja niesie za sobą mnóstwo odpadów, zużytych części, szczątków martwych bakterii czy fragmenty wirusów.
Aby “ekipa spątaczy” mogła wejść na teren fabryki musi być spełnionych kilka warunków, o które niebywałe trudno u ludzi chorych lub żyjących w stresie. Kiedy nie ma ekipy, toksyczność się kumuluje, a my odbieramy to jako zmęczenie, ból, zaburzenia neurologiczne, bezsenność i wszystko to, co sprawia nam przykrość.
“Sprzątacze” (enzymy autofagiczne) nie zajmują się wywózką śmieci. Ładują wszystko do worków, a następnie przesypują zawartość do specjalnego „rozdrabniacza” (lizosomu), który rozkłada wszystko na części pierwsze i… robi z nich nowe części zamienne, a resztki są “zjadane” lub wystawiane na zewnątrz jeśli to odpady infekcyjne .To odzysk surowców w najczystszej postaci, który nazywa się autofagią.
Autofagia załącza się podczas postu. Ale nie wystarczy tylko nie jeść, aby “zaskoczyła”. Niska insulina to połowa sukcesu. Zanim organizm zacznie spalać własne śmieci i uszkodzone białka, musi najpierw opróżnić „magazyn podręczny”, czyli glikogen przechowywany w wątrobie i mięśniach.
U przeciętnego człowieka zapasy glikogenu wątrobowego wystarczają na około 12–16 godzin postu. Dopiero gdy ten magazyn zaczyna świecić pustkami, poziom enzymu AMPK (klucza do autofagii) gwałtownie rośnie. Ale jest pewien haczyk. Musi być zachowana elastyczność metaboliczna inaczej wywali nam adrenalinę. Pamiętacie, że kiedy kortyzol nie kontroluje insuliny, to mózg odbiera to jako zagrożenie i wpada w panikę?
U zdrowych ludzi przejście z glukozy na ketony jest płynne, a sama autofagia jest ściśle powiązana z rytmem dobowym i przebiegła mniej więcej tak:
Warunkiem bezwzględnym jest głęboki sen. Kiedy “Ekipa remontowa” zbliża się ku fajrantowi to w fabryce pojawia się “ekipa sprzątająca” bo od ostatniego posiłku minęło ponad 12 godzin. Insulina spadła i jest pod kontrolą, magazyny glikogenu przepalone do cna, a nocny głód uzupełniają ketony. Budzimy się, ale ekipa dalej pracuje i czyści komórkowe korytarze. W idealnym świecie powinniśmy wziąć zimny prysznic.
Nagła zmiany temperatury wywoła stres komórkowy, który zmusi organizm do jeszcze większych porządków. Skutecznie spalany jest “stary” tłuszcz i przyspiesza oczyszczanie mitochondriów. Spod prysznica prosto na poranny półgodzinny spacerek, a śniadanko o godzinie12. Aby autofagia przebiegła w układzie odpornościowym, należałoby trzymać post minimum 24 godziny.
Jeśli jednak insulina jest wysoko, a sen głęboki nie istnieje, a w dodatku nie możemy po prostu przestać jeść na 24 godziny, bo organizm uzna to za kolejny atak i jeszcze mocniej wejdzie w zamrożenie, to musimy “zhakować” system, aby “sprzątacze” przyszlii do pracy tylnymi drzwiami bez wywoływania paniki adrenaliny.
Faza oczyszczania w nowoczesnych protokołach regeneracji to fundament, bez którego dalsza suplementacja mitochondrialna często kończy się niepowodzeniem. Jeśli “silnik” komórkowy jest zapchany osadem, dolewanie paliwa (np. koenzymu Q10) nie przyniesie żadnego efektu.
Rano po obudzeniu serwujemy sobie kawę lub herbatę z odrobiną masła klarowanego lub oleju MCT i szczyptą soli. Ekipa pomyśli, że dalej postujesz, a możg wyczuje, że tankujesz “paliwo”
Jeśli autofagia nie chce się uruchomić, musimy ją niejako wymusić. Spermidyna zyskała na popularności jako “autofagia w kapsułce”. To naturalna substancja, która naśladuje efekty postu na poziomie komórkowym, pomagając oczyszczać cytoplazmę bez konieczności drastycznych głodówek (co jest ważne u pacjentów nawet bardzo osłabionych).
Spermidyna to naturalna czasteczka występująca w każdej komórce naszego organizmu. Jej poziom drastycznie spada wraz z wiekiem oraz w wyniku przewlekłych stanów zapalnych i przewlekłego stresu. A szkoda, bo robi dosłownie cuda. Dzięki tej cząsteczce nie musimy katować się głodówkami. Wyczuwa, że organizmu nie stać na taki luksus i kiedy widzi, że w warsztacie jest zbyt wiele syfu, hamuje aktywność pewnych enzymów, “wmawiając” komórce, że czas na porządki.
Spermidyna w terapiach mitochondrialnych spełnia rolę kontrolera jakości. W procesie zwanym mitofagia usuwa piece (mitochondria) które dają zbyt mało energii, a w ich miejsce wstawia “nowoczesne maszyny”, Z badań wiemy, że chroni barierę krew-mózg, co jest kluczowe w wyciszaniu “mgły mózgowej”.
Dawkowanie: Zazwyczaj zaczyna się od 1 mg czystej spermidyny dziennie, dochodząc do 3–6 mg w fazie intensywnego oczyszczania. Bardzo dobrze współdziała z resweratrolem lub kurkuminą, które wzmacniają sygnał autofagii. Najlepiej spożywać wieczorem lub w oknie postu, aby maksymalnie wykorzystać naturalne procesy naprawcze organizmu zachodzące w nocy.
Jeżeli cierpimy na insulinooporność, to insulina blokuje sygnał od strony „braku jedzenia”, więc musimy zaatakować od strony chemicznej, aktywując enzym który jest przeciwstawny do insuliny AMPK. Pomoże nam w tym Berberyna lub Metformina To najpotężniejsze narzędzia przy IO. Berberyna działa niemal identycznie jak lek metformina, aktywuje szlak AMPK, który z kolei wymusza na komórce spalanie zapasów i uruchamia procesy autofagii, nawet gdy insulina jest jeszcze podwyższona.
Ekspozycja na zimno aktywuje tzw. brunatną tkankę tłuszczową, która błyskawicznie spala glukozę i poprawia wrażliwość na insulinę w całym organizmie. Krótki zimny prysznic rano, podczas postu, jest potężnym bodźcem aktywującym autofagię u osób z opornością metaboliczną.
Jeśli masz zdiagnozowaną insulinooporność, zacznij od Berberyny (500 mg) przed największymi posiłkami i spróbuj wydłużyć post do 18 godzin. Monitoruj swój poziom cukru rano, gdy zacznie on spadać do stabilnych, niskich wartości, to znak, że blokada autofagii puszcza.
Jeśli nie chcesz być na metforminę, berberyna jest jej naturalnym odpowiednikiem. Badania porównawcze pokazują, że 500 mg berberyny przyjmowanej 3 razy dziennie aktywuje autofagię i obniża cukier w sposób niemal identyczny jak 1500 mg metforminy, dodatkowo działając korzystnie na mikrobiom jelitowy.
Połączenie spermidyny i metforminy (lub jej naturalnego odpowiednika – berberyny) to jedna z najpotężniejszych strategii “biohackingowych”. Choć oba związki prowadzą do tego samego celu – autofagii – robią to za pomocą zupełnie innych mechanizmów. Ich synergia polega na tym, że atakują blokady komórkowe z dwóch różnych stron. Łączenie tych dwóch substancji pozwala przełamać najtrudniejsze blokady metaboliczne, szczególnie u pacjentów z insulinoopornością i fibromialgią. Jak je łączyć? Metformina lub berberyna w obiad, a spermidyna przed snem.
Autofagia to proces, który nie działa jak zero-jedynkowy przełącznik, ale raczej jak „ściemniacz” światła, jej natężenie rośnie i maleje w zależności od naszych działań.
Kiedy Spermidyna i Berberyna zaczną działać, a autofagia ruszy pełną parą, Twoja krew wypełni się “odpadami poinfekcyjnymi”. Jeśli Twoja wątroba i nerki są zastałe (brak soli, brak magnezu), poczujesz się gorzej – może pojawić się ból głowy lub wysypka. To nie znaczy, że protokół nie działa. To znaczy, że sprzątacze pracują szybciej niż wywóz śmieci.
Przez lata medycyna udowadniała, że zmęczenie jest w naszej psychice’. Dziś widzimy, że siedzi w lizosomach.
W ostatnim czasie przeszliśmy prawdziwą rewolucję w spostrzeganiu syndromów poinfekcyjnych. Medycyna funkcjonalna ewoluowała od leczenia objawowego do strategii opartych na konkretnych mechanizmach biologicznych. Kluczowym założeniem staje się fakt,, że zespoły poinfekcyjne jak Long COVID, Long Borelioza, Long EBV czy zespół pofibromialgiczny to stan „zablokowania” organizmu w fazie obronnej, który zużywają lwią część zasobów energii. Pierwszym etapem odblokowania zamrożenia poinfekcyjnego jest faza oczyszczania czyli detoksykacja komórkowa, która założenia opiera się o autofagię.
Metylacja to „biochemiczny Graal” i jednocześnie największe pole minowe współczesnej medycyny funkcjonalnej. Jeśli autofagia to „sprzątanie śmieci”, to metylacja jest częścią oprogramowania fabryki, którym zarządza epigenetyka. To miliardy procesów na sekundę, które decydują o tym, czy nasze geny są „włączone” czy „wyłączone”, czy nasza wątroba usuwa toksyny i czy nasz mózg produkuje dopaminę, czy lęk.
Jeśli mielibyśmy określić, czym jest metylacja, tak na chłopski rozum, to można by powiedzieć, że jest to biochemiczny proces sterowany poprzez naszą epigenetyką. A zatem jeśli chcemy zrozumieć po co w ogóle jest metylacja musimy zrozumieć wcześniej czym jest epigenetyka.
Wyobaźmy sobie nasze DNA i geny z którymi się rodzimy, że to twardy dysk. Wszystko, co robi nasza komórka będzie pod kontrolą zapisanych na dysku instrukcji. Jednak sam dysk nie wystarczy, potrzebuje oprogramowania tak jak każdy komputer, a idealnym pakietem systemowym dla naszych komórek jest epigenetyka.
Zatem epigenetyka to “zarządca” naszymi genemi, wykorzystujący oprogramowanie do tego, aby każda komórka w organizmie wykorzystywała tylko te geny, których potrzebuje, we właściwym czasie, we właściwej ilości i w odpowiednim kontekście. Oprogramowanie ulega ciągłym aktualizacjom, które wymuszone jest naszym zachowaniem, rozwojem, dietą, stresem, infekcją, snem, toksycznością środowiskową itp.
Jak widać epigenetyka reaguje na sygnały rozwojowe, sygnały środowiskowe i potrzeby komórkowe, pomagając dynamicznie i fundamentalnie dostosować wzorce ekspresji genów, bez potrzeby ingerencji w ich sekwencje . Wiele chorób, takich jak nowotwory i choroby neurodegeneracyjne, choroby metaboliczne i choroby autoimmunologiczne, wiąże się ze złym zarządzaniem genów. Pomimo to, że epigenetyka odpowiada za zarządzanie, to robi to rękami metylacji.
Złe zarządzanie genami, to nic innego jak °wirus” w oprogramowaniu, które zaifekowaliśmy, poprzez złą dietę, alkohol, narkotyki, przewlekły stres, infekcję, używki, a szczególnie toksyczność środowiskową. Niekiedy nie mamy wpływu na naszą epigenetykę, szczególnie w krytycznych okresach wzrostu, takich jak okres płodowy czy wczesne dzieciństwo.
Na przykład stres matki, toksyny środowiskowe, szczepionki, a nawet niedożywienie mogą wywołać zmiany w metylacji, co wpłynie na ekspresję dziecięcych genów.. W niektórych przypadkach geny mogą być trwale włączone bez możliwości ich wyłączania.Takie dzieci mają znacznie wyższe ryzyko rozwoju chorób takich jak cukrzyca typu II, choroby układu krążenia i schizofrenia w wieku dorosłym.
Skoro wiemy że epigenetyka to zarządzanie genami przez sygnały z zewnątrz to teraz możemy opisać metylację. Metylacja jest nam potrzebna aby wyciszyć konkretny gen, aby był mniej aktywny lub wyłączyć go całkowicie. Przykładowo wywaliło nam adrenalinę, to metylacja musi wyciszyć gen odpowiedzialny za produkcję adrenaliny, inaczej adrenalina nas zaleje i wyciągniemy kopyta.
Wyobraźmy sobie, że w środku komórki są dwa stadiony, które mają ze sobą punkt wspólny. Po stadionie w kółko biegają zawodnicy. Przed stadionem ustawiona jest kolejka “biegaczy” to metionina. Kiedy cząsteczka metioniny wchodzi na stadion i staje w bloki startowe dostaje zastrzyk energii ATP z naszych “pieców” Już nie jest metionina, teraz stał się SAMe który trzyma w ręku “pałeczkę” (grupę metylową) aby wziąć udział w “sztafecie życia”. Biegnie w kierunku genu i przekazuje mu pałeczkę, gen “milknie” a zmęczony zawodnik bez pałeczki zmienia swoje barwy i staje się SAH.
“Obsługa stadionowa” czyli specjalne enzymy, ściągają z niego “spoconą koszlkę” ,(adenozynę) Goły SAH staje się homocysteiną i zostaje odprawiony do szatni. W szatni dyspozytor podejmuje decyzję, czy zawodnikowi ponownie dać pałeczkę i wysłać go na stadion, czy może wrzucić go do “dziury” obok i “przemielić” na glutation.
Jeśli zawodnik czyli homocysteina zostawanie dopuszczona do biegu, musi dobiec do miejsca gdzie stykają się stadiony, stamtąd pobrać pałeczkę od zmetylowanej B12, która odebrała ją od folianów, znów stać się SAMe i pędem gnać w stronę kolejnego genu, aby przekazać mu grupę metylową. Kolejny gen został uciszony. Zawody sztafetowe zataczają kolejne okrążenia.
Na drugim stadionie biegają foliany i witamina B12. To one produkują “pałeczki” aby przekazywać je biegaczom z pierwszego stadionu. Jeśli braknie “pałeczek” na stadionie robi się “kocioł”.
W szatni panuje tłok. Homocysteina czeka na wpuszczenie na stadion, szlak sulfacji czyli ta “dziura” przy szatni jest pełna. Dyspozytor podejmuje decyzję i wyrzuca homocysteinę przez ,,okno” do żył. Pełnowartościowy zawodnik kończy na “ulicy” bo ktoś nie dostarczył surowca do drugiego stadionu, czyli folianów i B12.
Homocysteina przestaje być problemem w komórce, ale zostaje problem na bieżni z SAH. Ponieważ w szatni panuje tłok, enzymy ‘obsługi’ nie mogą odebrać od zawodników ich mokrych koszulek (adenozyny). Spoceni biegacze SAH nie mogą opuścić stadionu. Zaczynają snuć się po torach, blokując drogę tym, którzy mają jeszcze pałeczki i chcą uciszać geny.
To jest biochemiczny paraliż. Są instrukcje aby wyłączyć gen lęku czy raka, na bieżni jest mnóstwo zawodników z pałeczkami (SAMe), ale nie mogą oni dobiec do celu, bo stadion jest zawalony biegaczami SAH, których nikt nie odprawił do szatni. Nasze oprogramowanie przestaje działać, bo rura wydechowa fabryki została zapchana. Problem w tym, że SAH nie da się złapać za fraki jak homocysteinę i wyrzucić na zewnątrz. To jest właśnie ten moment o którym mówimy, że mamy problemy z metylacja. Homocysteina w żyłach jest jedynie markerem tego, że wyrzucani są zawodnicy, co oznacza blokadę stadionu.
Ludzie robią sobie kuku, traktując mutacje genetyczne jak listę zakupów. Masz mutację MTHFR? Kupujesz metylofolany. To błąd. Kolejność wsparcia to klucz do sukcesu.
MTHFR to „producent pałeczek” na drugim stadionie. Jeśli jest powolny ( ma mutacje), pałeczki nie docierają na czas do punktu styku. Ok. Kupujemy metylofolany, rodzą się nowoczesne “cud pałeczki” ale okazuje się, że na styku stadionów stoi MTR (B12), który ma złamaną nogę? Mamy nadmiar pałeczek, których nikt nie odbierze. Efekt? „Kocioł” na bieżni, lęk i rozdrażnienie, bo system nie potrafi przetworzyć nagłej dostawy.
Ale może dajmy taki przykład, który moim zdaniem określany jako “błąd amatora” przez medyków funkcjonalnych jest zasadny. Robimy sobie badanie na MTHFR. Mamy mutację. Myślimy, “ach kupie sobie dobry folian i będę miał pałeczek pod dostatkiem” Problem w tym, że możemy mieć jeszcze inne mutacje, a kolejność ich wsparcia, to klucz do sukcesu. Inaczej robimy sobie krzywdę.
Załóżmy, że mamy “rąbnięte” MTHFR i CBS. Jedno i drugie jest “opóźnione w rozwoju “. CBS, to ta “dziura przy szatni”, która w tym przypadku jest zatkana. Homocysteina nie może stać się glutationem. W szatni narasta ciśnienie, a „spoceni zawodnicy” (SAH) blokują bieżnię. Fabryka dymi, narastają toksyny i stan zapalny. A my ze stoickim spokojem połykamy foliany. Na stadion wpada nagle tysiąc nowych, świeżych biegaczy z pałeczkami (SAMe). Zaczynają biegać jak szaleni, ale… szatnia jest nadal zapchana! Nowi zawodnicy po oddaniu pałeczki stają się kolejnymi „spoconymi biegaczami” (SAH). Zamiast naprawić system, właśnie podbiliśmy ciśnienie w zapchanej rurze.
To biochemiczna eksplozja. Czujesz się tragicznie-lęki, kołatanie serca, agresja, potworne zmęczenie. To tak zwane „over-methylation”. Przeładowałeś system, który nie ma wyjścia ewakuacyjnego. SAH-ów jak pisałem wcześniej ,nie da się z komórki wyrzucić.
Kiedyś spotkałem się z taką analogią, że MTHFR to kran w kuchni z którego ledwo leci woda, a CBS to instalacja odpływowa w piwnicy, która jest przytkana. Czyścimy filtry w kranie, zakładamy nowe kurki i woda leci jak szalona. A w piwnicy tymczasem mamy powódź. Niedrożny odpływ wywalił kolanko. Morał? Zanim puścisz wodę, sprawdź czy ma odplyw.
Więc nie foliany, a P-5-P, cynk, magnez. To są narzędzia dla hydraulika. Potem post, autofagia i dopiero fundujemy sobie nowe “paķeczki”.
COMT to gen, który odpowiada za usuwanie adrenaliny, dopaminy i estrogenów. Bez metylacji COMT nie działa. Jeśli mamy wolny MTHFR i wolny COMT to mamy mieszankę wybuchową. Patrzymy mutacja MTHFR, czyli brakuje “pałeczek”. No chlup w dziób metylofolany. Na stadionie aż czarno od biegaczy. COMT odbiera setki pałeczek i zaczyna gwałtownie utylizować nagromadzoną od tygodni adrenalinę i dopaminę.
Nagły spadek i skoki neurotransmiterów wywołują tzw. methyl-crash. Człowiek czuje się, jakby go ktoś podłączył do wysokiego napięcia, a potem wrzucił do lodowatej wody. Lęk, panika, agresja, a potem całkowite odcięcie prądu.
Jeśli masz mutację COMT, Twój system usuwania hormonów stresu jest jak wąskie gardło. Adrenalina odpływa z Ciebie powoli, przez co jesteś osobą wrażliwą, ambitną, i jednocześnie łatwo ulegasz stresom. Przy COMT najpierw musimy ‘naoliwić’ system magnezem i zadbać o spokój, a dopiero potem, bardzo powoli, podawać surowiec dla MTHFR. Tutaj nie wygrywa ten, kto bierze więcej, ale ten, kto robi to mądrzej.
Nasze ciało jest mądrzejsze od niejednego lekarza czy eksperta. Jeśli mamy wolny COMT (czyli nasze bezpieczniki wolno reagują na skoki napięcia), to organizm „celowo” spowalnia MTHFR, żeby nie produkować zbyt dużo paliwa. Gdyby Twój MTHFR działał na pełnych obrotach przy wolnym COMT, nasza krew byłaby wiecznie zalana adrenaliną, której nie ma jak posprzątać. To życie w stanie permanentnego ataku serca. Organizm mówi więc: „Skoro nie umiemy szybko sprzątać śmieci (COMT), to będziemy wolniej produkować towar (MTHFR)”
Kończąc muszę Wam powiedzieć coś, czego nie usłyszycie w reklamach suplementów: Metylacja to nie jest zabawa, a ciało to nie jest automat do gier, do którego wrzuca się tabletkę i czeka na wygraną. Żyjemy w czasach, w których „specjaliści” z internetu sprzedają gotowe zestawy na mutację MTHFR, jakby to był przepis na sałatkę.. Jeśli ktoś proponuje „uniwersalny protokół metylacji” bez dokładnej analizy COMT, bez sprawdzenia drożności szlaku CBS i bez przygotowania mitochondriów – to nie jest ekspert. To naciągacz, który bawi się zapałkami w suchej duszy chorego człowieka.


5G w domu…
Oto lista konkretnych, praktycznych kroków, które są zalecane przez niezależnych badaczy (takich jak prof. Olle Johansson czy dr Devra Davis) w celu zminimalizowania ekspozycji na silne pola elektromagnetyczne w Twoim otoczeniu.
1. Jak sprawdzić poziom 5G w domu?
Zanim zaczniesz działać, warto wiedzieć, z czym masz do czynienia. “Niewidzialność” tego promieniowania jest jego największą siłą.
Mierniki PEM: Możesz kupić lub wypożyczyć amatorski miernik pola elektromagnetycznego (np. marki Safe and Sound czy Acoustimeter). Szukaj takich, które obsługują częstotliwości radiowe (RF) do co najmniej 8-10 GHz.
Mapa SI2PEM: Wejdź na oficjalną stronę si2pem.gov.pl. Wpisz swój adres. Zobaczysz tam dokładne wyniki pomiarów wykonanych przez państwowe służby w Twojej okolicy. Zwróć uwagę na wartości V/m (wolty na metr).
2. Higiena sypialni (Klucz do regeneracji)
Noc to czas, kiedy Twoje komórki się naprawiają. Stres oksydacyjny wywołany przez 5G najbardziej szkodzi właśnie wtedy.
Tryb samolotowy: To absolutna podstawa. Jeśli musisz mieć telefon przy łóżku (np. jako budzik), włącz tryb samolotowy. Wyłącza on wszystkie anteny (5G, LTE, Wi-Fi, Bluetooth).
Wyłączanie routera: Kup prosty programator czasowy do gniazdka, który będzie odcinał prąd od routera Wi-Fi np. między 23:00 a 6:00 rano. Twoje ciało Ci za to podziękuje głębszym snem.
Kable zamiast fal: Jeśli możesz, podłącz komputer czy telewizor do internetu za pomocą kabla Ethernet. Jest szybciej, stabilniej i bez promieniowania.
3. Ochrona fizyczna (Ekranowanie)
Jeśli masz maszt 5G centralnie przed oknem, proste nawyki mogą nie wystarczyć. Istnieją materiały, które działają jak “lustro” dla mikrofal:
Firanki i zasłony ekranujące: Wykonane ze specjalnych tkanin z domieszką srebra lub miedzi. Potrafią odbić nawet 99% promieniowania wpadającego przez okno.
Farby ekranujące: Specjalne farby grafitowe, którymi maluje się ściany od strony nadajnika (wymagają one uziemienia).
Ubrania z ochroną: Niektórzy używają czapek lub ubrań z podszewką srebrną, aby chronić najbardziej wrażliwe organy (mózg, tarczyca).
4. Ochrona biologiczna (Wzmacnianie organizmu)
Skoro nauka mówi o wspomnianych wcześniej kanałach wapniowych i stresie oksydacyjnym, możesz wspierać organizm “od środka”:
Magnez: Jest naturalnym blokerem kanałów wapniowych. Osoby narażone na wysokie PEM często mają niedobory magnezu, bo organizm zużywa go do stabilizacji komórek.
Antyoksydanty: Dieta bogata w witaminę C, E oraz koenzym Q10 pomaga neutralizować wolne rodniki powstające pod wpływem fal radiowych.
Uziemianie (Earthing): Kontakt bosej stopy z ziemią (trawą, piaskiem) pomaga wyrównać potencjał elektryczny organizmu.
5. Dzieci pod szczególną ochroną
Pamiętaj, o czym mówili eksperci przeciwni 5G: dzieci mają cieńsze kości czaszki i ich układ nerwowy wciąż się rozwija.
Nigdy nie pozwalaj dziecku trzymać włączonego telefonu bezpośrednio przy głowie lub na brzuchu (np. podczas grania).
Tablet/telefon w rękach dziecka powinien mieć zawsze wyłączone Wi-Fi (pobieraj bajki do pamięci urządzenia).
Dlaczego to ważne?
Działania te nie sprawią, że “znikniesz” z sieci, ale drastycznie obniżą dawkę skumulowaną. Jak mówił minister Szyszko i wielu niezależnych lekarzy – to nie jedna fala nas zabija, ale bycie w nich zanurzonym bez przerwy przez lata.

Duchowe dary
Schizofrenia, ADHD i autyzm to nie choroby, tylko specjalne dary duchowe i super moce.
To wymyślone przez grupy naukowców i psychiatrów diagnozy, które dysponując tylko 5 podstawowymi zmysłami, stworzyły normy statystyczne, w których te wielowymiarowe dusze nie mieszczą się w normach systemu 3D.
Następnie takie wyjątkowe dzieci umieszczone są w ustandaryzowanym systemie edukacyjnym, który tworzy pracowników korporacji, podlegających kontroli i manipulacji i wykazuje, że tak wyjątkowe istoty nie radzą sobie w matrixowym systemie, więc trzeba je leczyć i przedstawiać jako chore psychicznie.
Matrixowy system 3D nie jest w stanie dostrzec darów i wyjątkowych umiejętności wielowymiarowych istot, korzystających z nadświadomego umysłu i darów opartych na 12 zmysłach.
Każde takie dziecko, które ma siedzieć równo w ławce i uczyć się standaryzowanego podręcznika, który w większości przedstawia zafałszowaną, zakłamaną wiedzę, historię geografię i fikcyjne nauki, sprawia, że te dzieci czują to kłamstwo, bo często mają pamięć swojej duszy, więc to sprawia, że nie są w stanie się tego kłamstwa uczyć i wysiedzieć w tym ograniczającym i zniewalającym systemie.
Cały ten system edukacji jest chory, nie jest on stworzony pod dzieci Indygo Kryształowe i Złote.
System woli podawać takim dzieciom leki pobudzające lub uspokajające i wmawiać im, że coś z nimi jest nie tak po to, by przekonać te istotę i resztę społeczeństwa do poddania się.
A to wszystko po to, by niskowibracyjne byty bez połączenia ze źródłem, które traktują ludzkość jako baterie, nie chcą pozwolić na przebudzenie się ludzkości.
Dlatego dzieciom i dorosłym ze specjalnymi darami podaje się uzależniające leki, która rozregulowują ich system nerwowy.
SPEKTRUM, ADHD , SCHIZOFRENIA,… to częstotliwości postrzegania która w świecie 3D oceniane są jako niewłaściwe.
Większość pacjentów z chorobami psychicznymi wcale nie jest szalona, tylko albo została uprowadzona przez obcych, albo ma w swojej aurze byty, które podowiadają negatywne rzeczy w głowie, albo są to osoby mające umiejętności widzenia i postrzegania wielowymiarowości, ze specjalnymi darami jasnowidzenia, jasnobycia, jasnoczucia, jasnosłyszenia, telepatii, poruszania się po liniach czasowych, z panięcią duszy i wiedzą o swojej misji.
Trudno im znaleźć wsparcie w instytucjach i przedstawicielach 3D takich jak: naukowcy na poziomie 3D, w draco-polityce, Repto-rządzie, w systemowej psychiatrii, medycynie, czy pseudo religii.
Wiele istot, które inkarnowały z aktywnymi darami trzeciego oka, pamięcią duszy, wielowymiarowym postrzeganiem: słyszę głosy, widzi świat duchowy, czuje i porozumiewa się telepatycznie,.
Rodziny często nie rozumieją takich osób, są jak “czarne owce” a psychiatrzy nazywają ich schizofrenikami, bądź autystykami, bo nie wpisują się w normę społeczną, wykraczają poza nią.
A to w rzeczywistości są bardzo wrażliwe dusze, obdarzone ogromną empatią, darami i dodatkowymi zmysłami, wykraczającymi poza pięć podstawowych zmysłów, są to gwiezdne nasiona, które kotwiczą energię wzniesienia, biorą udział w transformacji i przebudzeniu innych istot i wzniesieniu planety. Są to istoty które przeszły z misją światła.
Ich kanały postrzegania są szeroko otwarte, widzą dużo więcej, ponad ten świat 3D, a psychiatrzy nazywają to urojeniami i halucynacjami i aby wpisać takie wyjątkowe istoty normę społeczną faszerują ich lekami i zamykają w zakładach, bo ich poziom wiedzy i system, w którym działają oraz narzędzia diagnostyczne, którymi dysponują są dużo poniżej możliwości percepcyjnych tego, co widzą osoby wysoko wrażliwe.
Ilość informacji i bodźców tego, co widzą osoby ze specjalnymi darami, momentami może przekraczać poziom możliwy do udźwignięcia gdy żyją w świecie pełnym gaosu zamiast blisko natury i pojawia się percepcyjny przeciążenie.
Te wysoko wrażliwe osoby zamiast podawania im paraliżujących i ograniczających leków, potrzebują uziemienia, ekranowania i bliskości natury.
Ekranowania, które może polegać np. na tworzeniu przyjaznego środowiska, ograniczanie hałasu, jaskrawego światła, tłumu, zapobieganie przeciążeniu sensorycznemu, wyciszanie pomieszczeń, ciche godziny w sklepach, słuchawki wygłuszające, czy nawet kołdry obciążeniowe i otulenia ciszą, spokojem, bliskością natury.

Fragmenty wierszy
Srebrników parę
Sprzedał ojca, sprzedał matkę,
za srebrników pięknych parę,
myslał tylko o bogactwie,
rzadzić chciał na wielką skalę.
Zdrada jednak nie jest słodka,
przyjdzie czas by się rozliczyć,
sprawiedliwość go dopadnie,
będzie cierpiał, będzie niczym.
Złote ręce
Wielu chce być urzednikiem
i nie ważne, gdzie pracować,
chcą by lekko w życiu było,
nie z chwastami się mocować.
Len i nieuk chce łatwizny,
nic nie robić, wykorzystać,
myśli, że jest bardzo cwany
lecz jest głupcem, oczywista.
