wielu ludziom kojarzy się z byciem świętym, a osoba przebudzona jest postrzegana jako ta, którą już nie dotyczy przyziemność.
Złoty środek, to staranie się żyć w pełni świadomie w materialnym świecie.
Wielu zadaje pytanie…
Przebudzony, a przeklnie?
Przebudzony, a pali?
Przebudzony, a ma gorszy dzień?
No tak, bo PRZEBUDZONY to dalej człowiek.
Człowiek z całą paletą emocji, z historią często tak ciężką, którą niejeden nie chciał by dźwigać.
Według pseudoduchowych, przebudzony powinien pierdzieć brokatem i być happy 24 na dobę.
Przebudzony bez problemu mówi o tym, z czym sobie jeszcze nie radzi, o uczuciach, odczuciach, o tym co zaprząta głowę, co myśli, pyta, szuka odpowiedzi.
Bo życie to proces, a ścieżka rozwoju to praca.
I tu paradoks, otwierasz się, pokażesz swoją słabość i ups…
nie jesteś Święty?
nie jesteś bez wad?
nie radzisz sobie z emocjami?
No Qrwa tak!
Nie, nie jest Święty,
ma wady, ma emocje…
tylko tego nie ukrywa, bo przebudzony pościągał maski
i jest sobą.
Rozmawia o tym.
Właściwa osoba zrozumie, bo słucha sercem, niewłaściwej szkoda tłumaczyć o czym mówi Dusza, bo ona bierze wszystko na umysł.
Logika serca, jest nielogiczna dla logicznego umysłu…
“Tak popełniłam błędy, ale wiesz co?
Życie nie przyszło z instrukcjami.”
Algorytm Życia
