Kobiety rozwijają inteligencję emocjonalną od 2 mln lat, a mężczyźni od 70 lat.
Najlepszym treningiem jest wychowywanie niemowlaków. Dbając o takie małe stworzenie, nie da się bazować na logice i na kodzie werbalnym. Trzeba popatrzeć dziecku w oczy i posłuchać własnego GŁOSU INTUICJI.
Płacze, bo jest głodne, a może coś boli? A może doskwiera zimno albo jest znudzone?
Mężczyźni zaczęli aktywnie brać udział w procesie wczesnego wychowania dopiero po II wojnie światowej. Wcześniej włączali się dopiero, gdy można było z dzieckiem już o czymś porozmawiać.
Zatem nie wyćwiczyli naturalnej umiejętności czytania z twarzy, kobiety musiały.
Drugą umiejętnością, którą kobiety systematycznie ćwiczyły, było prowadzenie długich rozmów z koleżankami z sąsiedniej jaskini.
Kiedy dzieci spały, a mężczyźni byli na polowaniu, kobiety rozmawiały, dziś nazywali byśmy to social networking. Faceci mówią, że to plotkowanie, a w rzeczywistości jest to BUDOWANIE TRWAŁYCH RELACJI.
I to bardzo istotnych, bo gdy pewnego dnia mężczyzna nie wróci z polowania, a ona zostanie z dziećmi bez pożywienia, nie będzie sama.
Na szczęście świat się zmienia, „silna” płeć nadrabia zaległości, a „słaba” jest cierpliwym coachem.
Rafał Ohme

