W naszym kraju żyjemy okupowani przez religię Kościoła Katolickiego. Całe pokolenia trwają w tym systemie, często nie zadając sobie trudu, by choć przez chwilę przeanalizować fundamenty, na których opiera się ich wiara. Dlaczego to robimy? Z przyzwyczajenia, z lęku przed wykluczeniem bo„co ludzie powiedzą?”, z poczucia obowiązku wobec starszych członków rodziny lub po prostu z przekonania, że w coś trzeba wierzyć.
Tymczasem to, co nazywamy pobożnością, jest w rzeczywistości procesem podpięcia pod egregor potężną, pasożytniczą strukturę energetyczną, która żywi się naszą uwagą, energią i emocjami.
Religijne obrzędy nie są niewinnymi czynnościami, które wykonuje kapłan. To precyzyjnie skonstruowane narzędzia przejęcia naszej energii. Słowa wypowiadane podczas mszy, formuły i powtarzalne modlitwy nie są przypadkowymi zdaniami, to dosłownie zaklęcia, które mają utrzymać naszą świadomość w niskiej wibracji . Cała struktura została zaprojektowana tak, aby odciąć nas od bezpośredniego połączenia ze Źródłem. Wmawia nam się od dzieciństwa, że jesteśmy zbyt słabi, zbyt grzeszni i zbyt mali, by samodzielnie dotrzeć do Prawdy, by być w Źródle. Wymusza się na nas akceptację pośrednika czyli kapłana tej instytucji, który podczas tzw. „świętej” mszy ma w naszym imieniu kontaktować się z Bogiem.
Sakramenty również nie są tym, czym wydaje się większości z nas. Tak naprawdę to swoisty rodzaj opieczętowania duszy i zablokowanie jej naturalnego, źródłowego potencjału. Każdy z nich wyłącza nasze wyższe zdolności.
Chrzest, To pierwsza i najważniejsza pieczęć. Jest to akt włączenia do wspólnoty Kościoła, a w rzeczywistości akt formalnego przejęcia własności. Dusza dziecka, czysta i połączona ze Źródłem, zostaje oznakowana i przypisana do struktury, która od tego momentu rości sobie prawo do obsługi jej energii.
Bierzmowanie, To rytuał, który ma na celu zacementowanie kontraktu. To próba stłumienia głosu naszej własnej intuicji, by zastąpić ją głosem instytucji Kościoła.
Spowiedź, To narzędzie do wysysania naszego pola energetycznego. Wypowiadając swoje grzechy i przyjmując rozgrzeszenie, oddajemy tej strukturze ogromne pokłady własnej energii emocjonalnej. Zamiast wyciągnąć naukę z własnych błędów i stać się silniejszymi, pozostajemy w stanie wiecznego poczucia winy.
Jednak komunia, to dla nas najbardziej przerażający aspekt. To rytualne przyjmowanie „ciała i krwi” pod postacią opłatka. Z perspektywy energetycznej jest to moment, w którym człowiek, otwierając się na ten obrzęd, zgadza się na wpuszczenie obcej częstotliwości do swojego wnętrza, częstotliwości śmierci.
Wszystkie te działania religijne od znaku krzyża, który zamyka dostęp do pracy czakr, po przyjmowanie komunii służą jednemu celówi, mamy zapomnieć, kim jesteśmy i jaką mamy moc. Mamy być podporządkowani. Żaden system religijny nie chce naszego zbawienia czy wzrostu świadomości duszy. One wszystkie chcą naszej energii, naszego posłuszeństwa i naszego przekonania, że bez nich jesteśmy niczym.
Kiedy to zrozumiemy, będzie to pierwszy, kluczowy krok do wolności. Uświadommy sobie, że religia nie jest drogą do Boga, a jedynie wraz ze swoimi egregorami zarządcą więzienia dla wielu zahipnotyzowanych dusz. A prawda jest taka, że jesteśmy świątynią samymi w sobie, a żadna pieczęć nie jest silniejsza od naszej wolnej woli.
Część z nas, aby zerwać kajdany, decyduje się na apostazję. Pamiętajmy jednak, że apostazja to wciąż procedura systemowa. Kiedy składamy wniosek o apostazję, wciąż prosimy ich o uznanie naszej wolności, a więc uznajemy ich władzę nad nami. To karmi egregor naszą uwagą i naszym uznaniem ich roli jako naszego sędziego. Nie róbmy tego!
Prawdziwe wyzwolenie jest jednostronnym wypowiedzeniem umowy. Nie musimy mieć papierka z pieczątką, by wiedzieć, że jesteśmy wolni. To system potrzebuje pieczątek, by kontrolować ludzi. My potrzebujemy tylko swojej decyzji.
A więc
Stańmy w miejscu, w którym czujemy się silni. Może to być ciche miejsce na leśnej polanie. Stańmy boso na Ziemi, co zwiększy nasze połączenie z Jej wibracją.
Wypowiedzmy słowa :
Z pełną świadomością i Mocą, która płynie z mojego bezpośredniego połączenia ze Źródłem, niniejszym wycofuję każdą zgodę, którą kiedykolwiek świadomie lub nieświadomie wyraziłam/wyraziłem na przynależność do systemu religijnego. Oświadczam, że wszelkie sakramenty, pieczęcie, namaszczenia i inicjacje, których dokonano na moim ciele i duszy, są od tego momentu prawnie i energetycznie nieważne. W zgodzie z moją Wolną Wolą. Nie uznaję żadnej apostazji dokonywanej przed ludźmi, ponieważ moje wyzwolenie nie potrzebuje ich zgody. Moja dusza nigdy nie była ich własnością, była jedynie uwięziona w ich kodowaniu. Dzisiaj ten kod wymazuję. Zrywam kajdany, które podstępnie mi nałożono. Moje ciało jest moją własnością. Moja dusza jest tylko moją własnością. Moje trzecie oko jest otwarte na Prawdę. Moje serce bije w rytmie mojej własnej, boskiej esencji. Moja wola jest wolna od wszelkich obcych doktryn. Odcinam się od egregora Kościoła, od jego rytuałów, od jego hierarchii i od jego wpływów. Jestem czystą świadomością, połączoną bezpośrednio ze Źródłem. To jest moją wolą. Stało się, stało się, stało się!!!
Całość należy dopełnić wizualizacją
Zamknijmy oczy i postarajmy się zlokalizować połączenia-podpięcia . Zobaczmy siebie w promieniu czystego, jasnego światła. Zauważmy miejsca, w których czujemy ciężar. Najczęściej są to czoło, pierś i dłonie. Zobaczmy ciemne, szare nici, które wychodzą z tych punktów w stronę zewnętrznej, mrocznej struktury egregora. Wyobraźmy sobie, że w dłoni trzymamy ostrze wykonane z naszej własnej, czystej energii. Zdecydowanym ruchem przetnijmy każdą z tych nici. Na koniec świadomie dotknijmy miejsc, w których czuliśmy blokady i powiedzmy Moje ciało, moja świątynia, moja wola. Zamykam moją aurę na wszelkie ingerencje.
Od tej chwili, zgodnie z naszą Wolną Wolą, jesteśmy suwerenni.
Ty decydujesz.

