„Mowa jest wskaźnikiem umysłu” – Seneka
Nie zabijaj chromosomów przekleństwami.
(…)”Ostatnio coraz trudniej jest mi przebywać wśród ludzi. Zewsząd słyszę przekleństwa. Według niektórych badaczy wulgaryzmy i obelgi „wnikają” do aparatu genetycznego człowieka, wywołując mutacje, które mogą prowadzić do degeneracji kolejnych pokoleń.
Naukowcy mieli skonstruować urządzenie zamieniające słowa na drgania elektromagnetyczne, które oddziałują na DNA. Według tych teorii, jeśli człowiek stale używa wulgaryzmów, jego chromosomy ulegają deformacjom, a geny zmieniają swoje położenie. W rezultacie DNA zaczyna tworzyć nienaturalne programy biologiczne. Stopniowo ma się w ten sposób przekazywać potomstwu program samozniszczenia.
Badacze twierdzili również, że przekleństwa wywołują efekt mutagenny podobny do działania silnego promieniowania.
Przeprowadzano eksperymenty na nasionach rośliny Arabidopsis. Wiele z nich obumierało, a te, które przeżyły, miały wykazywać zmiany genetyczne i przekazywać je kolejnym pokoleniom. Po kilku generacjach potomstwo miało ulegać degeneracji.
Według autorów badań efekt ten nie zależał od siły wypowiadanych słów, czy były wykrzyczane, czy szeptane.
Podczas innych eksperymentów naukowcy mieli „błogosławić” nasiona uszkodzone przez promieniowanie radioaktywne. Twierdzono, że uszkodzone geny, chromosomy i DNA wracały do prawidłowego stanu, a obumarłe nasiona odzyskiwały zdolność do życia.
Aparat genetyczny wszystkich organizmów żywych działa według uniwersalnych praw.
Z historycznych przekazów wiemy, że dzięki świętym miały miejsce uzdrowienia osób nieuleczalnie chorych, a nawet przypadki wskrzeszeń. Błogosławieństwo ludzi prawych miało oddziaływać nie tylko na konkretną osobę, ale również na jej potomstwo.
Przypomnijmy sobie opowieść z Ewangelii o Ananiaszu i Safirze. Gdy apostoł Piotr oskarżył ich o ukrycie części pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży ziemi, oboje, według przekazu biblijnego, padli martwi po usłyszeniu tych słów.
Według teorii genetyki falowej Piotra Gariajewa gen nie jest jedynie strukturą komórkową. Program człowieka ma być zapisany w szczególnej części DNA i zawarty nie tylko w substancjach chemicznych, ale również w polach fizycznych tworzonych wokół chromosomów, posiadających strukturę holograficzną.
Cała informacja o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości organizmu miałaby znajdować się w każdej części genomu falowego. Cząsteczki DNA wymieniają informacje za pomocą fal elektromagnetycznych, w tym fal akustycznych i świetlnych.
Dziś niektórzy naukowcy próbują oddziaływać na DNA energią światła i dźwięku. Aktywacja określonych programów genetycznych ma pobudzać rezerwy organizmu. Według tych teorii możliwe jest wspomaganie zdrowienia ciężko chorych osób, a nawet przywracanie do życia obumarłych roślin. Człowiek miałby wywoływać podobny efekt także poprzez modlitwę.
Badacze doszli do wniosku, że DNA odbiera ludzką mowę. Jego „uszy” mają być przystosowane do wychwytywania drgań dźwiękowych i świetlnych.
W ten sposób cząsteczki DNA otrzymują zarówno informacje akustyczne, jak i świetlne. Czytanie lub wypowiadanie słów dociera do jąder komórkowych kanałami elektromagnetycznymi. Jeden tekst ma wspierać dziedziczność, inny ją uszkadzać. Słowa modlitwy mają budzić rezerwy aparatu genetycznego, natomiast przekleństwa mają niszczyć programy falowe, zaburzając prawidłowy rozwój organizmu.
Według Gariajewa człowiek buduje swój aparat genetyczny za pomocą słów i myśli. Dziecko dziedziczy określony program po rodzicach, lecz gdy zaczyna używać wulgaryzmów, uruchamia proces autodestrukcji, który następnie ma być przekazywany kolejnym pokoleniom.
Dlatego, według tej teorii, dla naszego aparatu genetycznego nie jest obojętne, o czym myślimy, co mówimy i jakie książki czytamy. Wszystko zapisuje się w genomie falowym, czyli w programie genetycznym wpływającym na dziedziczność oraz funkcjonowanie każdej komórki. Jedno słowo może wywołać chorobę, a inne pomóc człowiekowi wrócić do zdrowia.
Przekleństwa rodzą mutantów.
Często mówi się, że przeklinanie pomaga rozładować stres i napięcie. Jednak, według autorów tych badań, uzyskano zaskakujące wyniki.
Grupa specjalistów biologii molekularnej z jednego z instytutów Rosyjskiej Akademii Nauk pod kierownictwem Piotra Gariajewa, przy użyciu specjalistycznej aparatury, miała wykazać, że ludzka mowa może wpływać na cząsteczki DNA, zmieniając ich kształt i strukturę.
Według tych twierdzeń, jeśli człowiek często przeklina i stale używa wulgaryzmów, jego chromosomy ulegają deformacjom i mutacjom. Może to prowadzić do destrukcyjnych zmian nie tylko w organizmie samej osoby, ale również u jej potomstwa.”(…)
Inesa Pietrowa, „Niewidzialna Siła”, nr 12, 2007 r.
Powyższy tekst jest tłumaczeniem oryginału. Opisane w nim teorie, zwłaszcza dotyczące „genetyki falowej” Piotra Gariajewa oraz wpływu słów na DNA w przedstawionej formie, nie są uznawane za potwierdzone przez współczesną naukę i pozostają przedmiotem kontrowersji.
