Według Dolores Cannon inne planety, do których docierali jej badani w regresji, były pełne niezwykłych form życia i środowisk, których nasze ziemskie doświadczenie ledwo potrafi dotknąć. To nie były fantazje w stylu science-fiction, ale opisy pełne detali i emocji – tak jakby ludzie naprawdę przypominali sobie dawne doświadczenia. W wielu relacjach powtarza się motyw, że świadomość nie jest ograniczona do jednego życia ani jednej planety, lecz funkcjonuje znacznie szerzej, przemieszczając się między różnymi formami istnienia i poziomami rzeczywistości.
Najczęściej pojawiały się światy całkowicie porośnięte roślinnością, lecz rośliny te nie przypominały naszych drzew czy traw. Były ogromne, półprzezroczyste, pulsujące światłem, a ich liście potrafiły zmieniać barwy niczym kryształy. W niektórych opisach tworzyły jeden, wspólny organizm – coś w rodzaju zbiorowej świadomości planety, gdzie każda część była jednocześnie indywidualna i połączona z całością. Reagowały nie tylko na obecność istot, ale też na ich emocje i intencje, jakby „czytały” ich stan wewnętrzny. Kontakt z nimi dawał poczucie głębokiego spokoju, bezpieczeństwa i jedności, jakby cała przestrzeń była świadoma i żywa.
Inne opisy dotyczyły światów wodnych – całe globy pokryte oceanami, bez lądów w naszym rozumieniu. Tamtejsze istoty przypominały syreny, meduzy czy delfiny, ale w bardziej eterycznej, świetlistej formie. Ich ciała były półprzezroczyste i delikatne, jakby utkane z energii, a komunikacja odbywała się natychmiastowo – poprzez obrazy, emocje i impulsy energetyczne. W tych światach nie było potrzeby języka, bo wszystko przekazywane było bezpośrednio, w całości, bez zniekształceń. Opisy wskazywały też na obecność ogromnych, majestatycznych istot przypominających morskie smoki lub wieloryby, które pełniły rolę strażników równowagi i harmonii tych ekosystemów.
Pojawiały się także planety o strukturze krystalicznej, gdzie całe krajobrazy zbudowane były z drgających, świetlistych form. Kryształy nie były martwe – stanowiły nośnik informacji i pamięci, jakby były naturalnymi „archiwami” planety. Istoty mogły się z nimi łączyć, odbierając wiedzę nie w formie słów, lecz doświadczeń i stanów świadomości. Dotknięcie takiej struktury oznaczało „zobaczenie” historii miejsca, a czasem nawet przeżycie jej od środka, wraz z emocjami i zrozumieniem.
Zdarzały się również światy bardziej surowe – skalne, ciężkie, o niższej wibracji i ograniczonej różnorodności form życia. Zamieszkiwały je istoty przypominające żywe formy mineralne, jakby powstałe z kamienia czy metalu. Ich ruch był powolny, ale niezwykle stabilny i pełen mocy. Nie potrzebowały roślin ani zwierząt, ponieważ same były źródłem energii. Funkcjonowały w rytmie planety, jakby były jej przedłużeniem, a ich istnienie było bardziej „byciem” niż działaniem.
W wielu przypadkach pojawiały się także byty czysto energetyczne – świetliste kule, pola barw, pulsujące struktury bez fizycznego ciała. Te istoty nie „żyły” w przestrzeni tak jak my, lecz raczej były jej częścią, jakby świadomość i energia stanowiły jedno. Komunikowały się poprzez natychmiastowe przekazy całych pakietów informacji, zawierających jednocześnie obraz, emocję i zrozumienie. W ich obecności znikało poczucie czasu, a doświadczenie miało charakter jednoczesności, a nie sekwencji.
Często opisywane były planety o nietypowych układach gwiezdnych – z dwoma słońcami albo ze światłem o innym spektrum, np. purpurowym, złotym czy niebieskim. To wpływało na całą biologię tych światów – kolory roślin, sposób funkcjonowania istot, rytm dnia i nocy, a nawet sposób postrzegania rzeczywistości. Życie było tam zsynchronizowane nie tylko z ruchem gwiazdy, ale też z jej energią i częstotliwością.
Powtarzającym się motywem było to, że wiele z tych światów funkcjonowało w większej harmonii niż Ziemia. Istoty żyły bardziej świadomie, bez wyraźnego podziału między jednostką a całością. Niektóre cywilizacje upadły przez rozwój technologii bez równowagi duchowej, przez co utraciły kontakt z naturą i własną świadomością. Inne jednak osiągnęły stan stabilności, w którym technologia i świadomość współistniały w równowadze, wspierając rozwój zamiast go zakłócać.
Na tle tych opisów Ziemia jawi się jako miejsce intensywnego doświadczenia – trudne, pełne kontrastów, napięć i emocji, ale przez to wyjątkowe. To przestrzeń, w której rozwój może zachodzić szybciej właśnie dzięki wyzwaniom, jakie stawia. Inne planety przypominają raczej różne poziomy tej samej szkoły – spokojniejsze, bardziej zaawansowane albo bardziej pierwotne – a Ziemia jest jednym z najbardziej wymagających etapów tej drogi, gdzie świadomość ma szansę rozwijać się poprzez doświadczenie dualności i wyboru.

