„Rozpoczynam proces głębokiej regeneracji komórkowej”.

Niedawno natnkęłam się na materiały dotyczące Ilia Miecznikowa, noblisty, który już ponad sto lat temu twierdził, że potencjał ludzkiego życia jest znacznie większy, niż dziś zakładamy. Według niego człowiek mógłby żyć 150, a nawet 200 lat.

Dlaczego więc tak się nie dzieje?

Miecznikow uważał, że starzenie nie jest wyłącznie „naturalnym biegiem rzeczy”, lecz w dużej mierze skutkiem przewlekłego samozatrucia organizmu. Stres, długotrwałe napięcie emocjonalne i niewyrażone uczucia wpływają na pracę jelit i odporność, prowadząc do stopniowego osłabienia całego systemu.

Noblista opisał pojęcie ortobiozy, życia w biologicznej równowadze. Wskazywał przy tym kilka prostych, ale konsekwentnie stosowanych praktyk:

1. Poranny start dla organizmu:

Po przebudzeniu szklanka ciepłej wody z cytryną jako impuls do oczyszczania i uruchomienia metabolizmu.

2. Świadome jedzenie:

Spożywanie posiłków z uważnością i jasną intencją wspierania ciała. To nie rytuał magiczny, lecz komunikat dla układu nerwowego i odpornościowego.

3. Higiena myśli przed snem:

Wieczorem warto odciąć się od rozmów o problemach i chorobach. Stan emocjonalny, w jakim zasypiamy, wpływa na nocne procesy regeneracyjne.

4. Skupienie na zdrowiu, nie na jego braku:

Zamiast koncentrować się na dolegliwościach, przenieść uwagę na choćby jeden zdrowy fragment ciała i pozwolić, by to odczucie stało się punktem odniesienia dla całości.

Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ właśnie na tej samej zasadzie opiera się fototerapia, na przypominaniu organizmowi jego wrodzonych zdolności samoregulacji i odbudowy. To nie „naprawianie na siłę”, lecz tworzenie warunków, w których ciało może wrócić do równowagi.

Z mojego doświadczenia wynika, że szczególnie dobrze działa połączenie porannego rytuału z intencją i fototerapią. Ciepła woda, świadome nastawienie i odpowiedni bodziec świetlny wysyłają jednocześnie sygnał fizjologiczny i mentalny. To spójny przekaz dla organizmu.