Chrystus nie jest imieniem osoby, jest imieniem najwyższego stanu świadomości. To jest dokładnie to, co nazywamy na Wschodzie: Buddyzmem, Przebudzeniem. Jezus to jedno, Świadomość Chrystusa to zupełnie inne zjawisko. Przydarzyło się Jezusowi. Nigdy nie możesz być Jezusem, ale możesz być Chrystusem. Ale jeśli jesteś chrześcijaninem, to nie możesz być Chrystusem.
Kiedy zaakceptujesz siebie jako chrześcijanina, pozbawiasz się możliwości bycia Chrystusem. Stałeś się naśladowcą, a naśladowca jest tylko imitatorem. Jest zobowiązany pozostać plastyczny. Tak, możesz być Chrystusem, ale pierwszą rzeczą, którą musisz porzucić, jest bycie chrześcijaninem — albo hinduistą czy muzułmaninem. Musisz być poszukiwaczem prawdy, a nie możesz szukać prawdy, jeśli masz już pewne uprzedzenia; jeśli już zgromadziłeś wiarę, nie możesz szukać i poszukiwać prawdy.
Prawda jest dostępna tylko agnostykowi, który mówi: „Nic nie wiem, ale jestem gotowy wiedzieć. Jestem gotowy przejść przez wszystkie procesy poznania, ale nie uwierzę, dopóki nie zobaczę”. Widzenie powinno być jedyną przyczyną wiary; w żaden inny sposób wiara nie powinna wkroczyć w ciebie. Wtedy możesz być Chrystusem, ale wtedy jesteś także Buddą, jesteś także Lao Tzu i jesteś także Jina — ponieważ są to różne nazwy, różne języki, wskazujące na tę samą ostateczną świadomość.
Musisz pozbyć się chrześcijaństwa, jeśli chcesz, aby było naprawdę wolne; musisz porzucić wszystkie pozycje. Prawdziwy poszukiwacz nie może zaczynać od żadnej pozycji; musi zacząć od zera, nie od pozycji. Musi zacząć całkowicie pusty, tak jak zero, tabula rasa.
I to właśnie nazywam medytacją. Medytacja sprawia, że jesteś całkowicie pusty ze wszystkich myśli, uprzedzeń, koncepcji, przekonań, a wtedy istnieje możliwość poznania prawdy. Poznanie prawdy czyni cię Chrystusem, Buddą, a wtedy naturalnie cokolwiek robisz, będzie robione w tym duchu, nigdy przed nim.

